Made in China

Share

W Chinach jestem średnio dwa razy w roku. Taka praca. Z jednej strony uwielbiam te podróże, z drugiej jestem już nimi zmęczona. W końcu są to delegacje i nie mam okazji zwiedzić Chin w takim stopniu, jak robią to prawdziwi turyści. Poznaje ten kraj głównie zza szyby w aucie  lub pociągu, lub podczas wieczornych wyjść na miasto. Nie dane mi było obejrzeć Wielkiego Muru Chińskiego, czy Pałacu Cesarskiego w Pekinie, ale mam nadzieję, że kiedyś mi się to uda.

Żeby trochę przybliżyć Wam ten kraj, który w Polsce kojarzy się głownie z podróbkami i tzw. MADE IN CHINA, mam dla Was kilka ciekawostek, które pozwolą Wam spojrzeć na Chiny z trochę innej perspektywy.

Podróż do Chin w moim przypadku, trwa średnio 22 h. Jak dorzucę do tego zmianę czasu (6 h do przodu) i jet lag, to po takim locie padam z nóg. Najczęściej odwiedzane przeze mnie miasta to Szanghaj, Ningbo, Guanghzou i Hong Kong, ale ten ostatni, nie należy do ChRL. Od czasu mojego pierwszego wyjazdu na daleki wschód, wiele się w tym kraju zmieniło. Postęp cywilizacyjny jest tam przeogromny.

Obecnie Chiny zamieszkuje ponad 1,3 miliarda ludzi! W praktyce oznacza to, że co piąty człowiek na ziemi, to Chińczyk. Przyrost naturalny na tyle wymknął się w pewnym momencie spod kontroli, że kilka lat temu, władze wprowadziły w tym temacie obostrzenie. Typowe chińskie małżeństwo, może posiadać jedno dziecko. Dwójka jest dozwolona tylko wtedy, kiedy chociaż jedno z rodziców jest jedynakiem. W związku z trybem pracy i odległościami do pokonania z domu do pracy, dziećmi w Chinach zajmują się dziadkowie. Bardzo często, dzieci w tygodniu mieszkają właśnie u dziadków, a tylko w weekendy widzą się z rodzicami.

Mimo, iż Chiny nie są największym państwem świata, jego powierzchnia jest przeogromna. Wyobraźcie sobie kraj, 31 x większy od Polski! Dzięki temu Chiny to nie tylko wielkie miasta z drapaczami chmur, ale również góry, rezerwaty i cała masa zabytków, które mam nadzieję, kiedyś uda mi się zwiedzić.

Chińczycy są bardzo specyficznym narodem. Po którymś razie, zdążyłam się już przyzwyczaić, ale prawda jest taka, że pierwszy raz w Chinach, może być trochę szokujący. Jest to naród bardzo głośny. To, co dla nas może wydawać się kłótnią lub rozmową w podniesionym tonie, dla nich jest czymś zupełnie normalnym. Wyjście na market na zakupy, to istne kongo. Jesteście na każdym kroku zagabywani, żeby coś kupić. Jeżeli na coś byście się zdecydowali, to absolutnie negocjujcie cenę. Jest to zwyczajowo przyjęte, i możecie zejść z ceny nawet dwukrotnie. Kobiety w Chinach mają manię na punkcie cery. U nas moda na opaloną skórę powoli odchodzi do lamusa, a w Chinach chyba nigdy nie znalazłaby swoich zwolenników. Tam kobiety stosują najróżniejsze specyfiki tylko po to, aby ich cera była biała jak papier. Wśród Chińczyków nie znajdziecie blondynów (chyba, ze farbowanych), więc turyści z Europy, robią tam istną furorę. Sama byłam świadkiem, jak moim koleżankom z pracy, przechodzący ulicą Chińczycy, zaczęli robić zdjęcia i nagrywać, niczym jakieś gwiazdy filmowe :)

Na temat ustroju w Chinach, nie będą zabierała słowa, każdy z nas chyba wie, jak jest. Co może Was jednak zdziwić to fakt, że na terenie ChRL, nie ma dostępu do Facebooka, Instagrama czy Pinteresta. Są one zakazane. Dlatego też, podczas moich delegacji do Chin, jestem w tym względzie, odcięta od świata.

No i na koniec wisienka na torcie, czyli chińskie jedzenie. To co jecie w chińskich restauracjach w Polsce, w dużym stopniu różni się od tego, co tradycyjnie jada się w Chinach. Oczywiście ryż nadal jest jednym z częstszych posiłków, ale również ryby, kurczak, warzywa, czy pierożki. To co różni tradycyjną kuchnię chińską od tej, którą spotykamy w Polsce, to sposób przygotowania wielu popularnych dań. Przyznam szczerze, że nie zawsze miałam odwagę spróbować rarytasów, które mi proponowano. Dajmy na to kurze łapki. W Polsce tą część kury się wyrzuca, ewentualnie gotuje się na nich wywar do zupy. W Chinach natomiast, jest to jeden z większych przysmaków. Co lepsza, Polska jest jednym z większych eksporterów kurzych łapek do Chin. Najpopularniejszym napojem jest natomiast woda z ugotowanego ryżu, no i oczywiście herbata chińska. Jeżeli jednak o herbaty chodzi, to uwierzcie mi na słowo, że te które można kupić w Polsce, nawet nie stały koło tej prawdziwej.

Zapomniałabym o jednym. Jeżeli kiedykolwiek będziecie w Chinach, koniecznie wybierzcie się na prawdziwy, chiński masaż! Rewelacja. U mnie to obowiązkowy punkt wyjazdu, idealny po ciężkim dniu :)

Zdjęć z wyjazdów nie mam za dużo i są raczej średniej jakości, ale mam nadzieję, że choć trochę dopełnią Wam obrazu tego, co opisywałam.

Made in China

Made in China

Made in China

Made in China

Made in China

Made in China

Made in China

Made in China

Made in China

Made in China

Made in China

Made in China

Made in China

Made in China

Made in China

Made in China

Made in China

Made in China

Made in China

Made in China

Komentarze

# Ola 2015-06-07 17:33
Zazdroszczę podróży! Może mi kiedyś też bedzie dane...
Odpowiedz
# młoda 2015-06-08 06:21
zazdroszcze takiej pracy
Odpowiedz
# Beata 2015-06-08 06:36
Chcę więcej takich opowieści! Co najdziwniejszeg o tam jadłaś? Pozdrawiam
Odpowiedz
# michal 2015-06-18 04:12
Bardzo ładnie Madziu, Ale czemu nas nie odwiedzasz :)
Odpowiedz
# Matka polka 2015-06-18 12:53
#Michał- no bo ja nie wiem gdzie Wy dokładnie jesteście. Musimy się zgadać, to w listopadzie do Was wpadnę :)
Odpowiedz
# No noo 2015-12-26 20:37
Tylko pozazdrościć. Moje marzenie, może kiedyś się spełni. Pozdrawiam.
Odpowiedz
# Majuszkowe Love 2016-05-20 11:26
Przepiękne zdjęcia. Moim marzeniem jest od zawsze to aby właśnie tam pojechać pozdrawiam serdecznie
zapraszam do nas -> www.majuszkowelove.blogspot.com
Odpowiedz
# Tripeconomy 2016-05-20 11:34
Naprawdę podoba mi się ten artykuł! Dużo wspaniałych miejsc i użytecznych informacji.

Trieconomy blog
Odpowiedz

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież