Dlaczego moje dzieci śpią we własnych łóżkach?

Share

Od samego początku w życiu moich dzieci obowiązywała rutyna. Było to łatwiejsze dla nich, aby przyswoić nowy świat, ale co tu dużo mówić, było też dużo łatwiejsze dla mnie. Stałe pory karmienia, stałe pory kąpieli czy spania.

Od pierwszych dni dziewczynki spały też w swoich łóżkach. Powodów było kilka. Po pierwsze, chciałam aby miały swój własny kąt i się do niego przyzwyczajały, po drugie kwestie bezpieczeństwa. O ile ja jestem czujna jak ważka, to mój mąż śpi jak zabity i nawet przejeżdżający obok czołg go nie zbudzi. Jaka zatem miałam pewność, że np. nie przydusi mi maleńkiego dziecka, śpiącego obok? Wolałam nie ryzykować. Oczywiście, na samym początku zdarzały się przypadki, że zasypiałam z małą w ramionach, podczas nocnego karmienia, ale jak tylko się budziłam, odkładałam ją do kołyski.  Robiłam tak zarówno z Leną, jak i Iną. Do dzisiejszego dnia, nie mamy kompletnie żadnych problemów z tym, aby maluchy zasypiały u siebie. Każda ma swoje łóżko, wie że sen to czas odpoczynku dla nich, jak i dla rodziców. Oczywiście są dni, kiedy w czwórkę gnieździmy się na 160 cm w naszej sypialni, ale należą raczej do rzadkości.

Lenka jest typem przytulasa, więc mogłaby z nami spać na okrągło, Ina z kolei preferuje wyłącznie własne łóżko. Nie wiem co jest powodem, bo trzylatek nie do końca jest w stanie mi to wytłumaczyć, ale wydaje mi się, że po prostu chodzi o wygodę. W końcu z rodzicami nie będzie mogła się tak powiercić, jak to ma w zwyczaju we własnym łóżku.

Czy było tak od zawsze?
Z Iną owszem, od zawsze spała u siebie i nigdy nie miała z tym problemów. Lena z kolei miała swój etap buntu. Chyba ok 3 roku życia, kiedy przeprowadziliśmy się do nowego mieszkania, a ona dostała swój własny pokój, zaczęły się nocne pielgrzymi do naszej sypialni. Potrafiła wtedy w ciszy stać nad moją głową, a ja po przebudzeniu, miałam prawie stan przedzawałowy. Jako, że jestem wyjątkowo uparta i konsekwentna, za każdym razem odprowadzałam ją do łóżka, tuliłam i zasypiała ponownie. Były noce, że przychodziła raz, ale były też takie, że zdarzało się to kilkanaście razy. Ja jednak za każdym razem robiłam to samo. Po 2 tygodniach, Lena zaprzestała pielgrzymek.

Konsekwencja w działaniu to jedno, ale żeby łóżko było faktycznie ich prawdziwą ostoją, musiałam zadbać jeszcze o to, żeby je lubiły. Dziewczynki same wybrały swoje mebelki i co najważniejsze, pościel. Lenka jako że jest typem księżniczki, ma piękne łóżko z wywijasami a pościel w korony. Ina z kolei, ceni komfort i to jest dla niej najważniejsze, jednak pościel to zupełnie inna bajka. Od jakiegoś czasu ma rewelacyjną pościel NOGI STONOGI, którą oprócz spania, z przyjemnością się bawi (pies z resztą też :). Żałuję tylko, że nie miała jej od początku, bo jest to świetna opcja na pobudzenie rozwoju maluchów i jest rewelacyjnej jakości.

Po co zatem to wszystko?
Po to, żeby rodzice też odpoczęli. Żeby mieli chwilę dla siebie. Po ciężkim dniu pracy, po zakupach, gotowaniu, zabawie z dziećmi i milionie innych obowiązków, łóżko jest dla mnie miejscem wypoczynku i regeneracji sił. Niestety z moimi szkodnikami, takim miejscem by już nie było. Nie przeczę, że uwielbiam leżeć obok anielsko śpiących dziewczynek, uwielbiam na nie patrzeć, ale sen to czas dla mnie i dla mojego męża. A bliskość i czułość, okazuje moim maluchom na co dzień, nie koniecznie, kiedy śpią :)

Każdy postępuje tak, jak sam  uważa za słuszne. Nie oceniam żadnej z metod. W końcu najważniejsze, żeby to nam i naszym dzieciakom było w życiu dobrze.

A jak zwyczaje są w Waszych domach?

Dlaczego moje dzieci śpią we własnych łóżkach?

Dlaczego moje dzieci śpią we własnych łóżkach?

Dlaczego moje dzieci śpią we własnych łóżkach?

Dlaczego moje dzieci śpią we własnych łóżkach?