Gówniana robota

Share

Od jakiś dwóch tygodni próbuję odzwyczaić Inkę od pieluch. Czas najwyższy w końcu…za niespełna 3 miesiące skończy 2 lata, więc idąc śladem starszej siostry, mogłaby powoli zacząć opanowywać tą iście królewską sztukę sikania na własnym tronie.

Niestety, o ile z Lenką sprawa była bezproblemowa, i w wieku roku i ośmiu miesięcy starszy smród obchodził się już bez pampersa na tyłku, o tyle Inie ta sztuka przychodzi z wielkim trudem. Jakiś czas temu dostała od cioci nocnik Fisher Price’a – ten śpiewający i grający. Przez jakiś czas była to jej ulubiona zabawka, tyle że bez praktycznej części. Niestety teraz, kiedy od dwóch tygodni próbujemy ją oduczać noszenia pieluch, nocnik poszedł w odstawkę…ba, nawet jest już nielubiany! Aktualnie próbuję wszystkich sposobów, ale wszystkie na nic się zdają. Ina uparcie omija szerokim łukiem nocnik śpiewający jak i ten zwykły. Z gołym tyłkiem lata bardzo chętnie, ale nie chce lub nie może pojąć mechanizmu sikania w inny sposób niż dotychczas. Ostatnie dwa tygodnie należały do bardzo ciepłych, więc zakładałam jej majteczki i wręcz latałam za nią z "tronem". Niestety zazwyczaj kończyło się na tym, że posiedziała na nim 10 min, po czym wstawała i sikała w majty, robiąc przy tym nie miara lamentu i płaczu. Jeszcze większa afera była, kiedy bawiąc się w pokoju Leny, zrobiła kupę centralnie na leżącą na podłodze ulubioną książeczkę siostry. Wtedy wyła i jedna i druga do czasu, aż sprzątnęłam ten gówniany interes.

Ja rozkładam już ręce, nie wiem co robić. Praktyczną część Inka zna perfekcyjnie, niestety mam wrażenie, że tej teoretycznej nie chce wdrożyć po złości.

Macie jakieś magiczne sposoby na nauczenie dziecka sikania do nocnika? Błagam, zdradźcie jakieś tajniki, bo za chwilę całe mieszkanie będę miała naznaczone sikami lub kupą Iny ;/

HELP!!!

Gówniana robota