Jak usypiać? cz. 2

Share

Mój zeszłotygodniowy post dotyczący usypiania, wzbudził ogromne emocje. Zarzucono mi brak miłości wobec dzieci, tresowanie ich, hitlerowskie metody a nawet zasugerowano, że takich ludzi jak ja, powinno się wtrącać do więzienia. Tych komentarzy już nie znajdziecie, bo tak jak we własnym domu obowiązują Wasze zasady, tak na moim podwórku blogowym, obowiązują moje i z pewnością nie należą do nich personalne ataki i wyzwiska. No cóż… każdy ma prawo do własnej opinii i nikogo nie zmuszam do stosowania moich metod. Czytając komentarze miałam jednak wrażenie, że część osób nie do końca zrozumiała metodę Giny Ford, i pisała w taki sposób, jakbym od 5 lat zmykała dzieci w ciemnej piwnicy i była znieczulona na ich całonocny płacz. I tu Was zdziwię… tak nie było i z pewnością tak nie jest teraz.

Stosowałam metodę „kontrolowanego płaczu” u Leny przez dwa wieczory, gdyż przez trzy miesiące, żadne inne metody nie pomagały, a usypianie za pomocą włączonej suszarki niestety zaczęło być niebezpieczne. Metoda Giny Ford zadziałała i od tamtej pory, czyli prawie 5 lat, moja córka zasypia bez problemu. Oczywiście mamy cały wieczorny rytuał, zarówno przy Lence jak i Ince, zanim dziewczyny zasną, który w lekko rozbudowanej formie, stosujemy po dziś dzień.

Inka póki co jest łatwiejsza w obsłudze i znacznie szybsza. Po kąpieli jest mleko w butli, które pije w swoim łóżku, a w tym czasie czytamy jej bajki. Zazwyczaj pada przyssana do butelki po 4 stronie, ale czasami potrafi wytrzymać dłużej. Wtedy tulę ją na dobranoc i wychodzę z pokoju. Ona w tym czasie chwilę poprowadzi monolog - pogada z misiem albo poogląda obrazki w książęce i usypia. Lenka natomiast sama wybiera sobie bajki, codziennie jakąś inną, ale zazwyczaj o księżniczkach, a ja modlę się, żeby nie wzięła znów tej „cegły”, którą musiałabym czytać pewnie do rana :) Kładę się z nią u niej w łóżku (ledwo się mieszczę, a ona ciągle marudzi, że ma za mało miejsca) i czytamy. Jak widzę, że już powoli „odlatuje”, zaczyna się „smeranko”. Lena uwielbia to i nawet wiem po kim to ma :) Najpierw drapanie po plecach, ale oczywiście nie przez piżamę tylko na gołym ciałku. Potem smeranie, a na końcu głaskanie po głowie. Przez cały ten czas otrzymuję konkretne polecenia „w prawo”, „w lewo”, „pod pachami”, „trochę mocniej” i tak w kółko. Po kilku minutach zaczynam ewakuację z nadzieją, że już śpi i nie będzie kazała się drapać dłużej, bo ręka już mi powoli usycha. Jeżeli jeszcze nie śpi, to smernę ją jeszcze trzy razy, daje jej szybkiego buziaka i wychodzę z pokoju, a ona zasypia.

Ok 20:30 mamy wolne, i to jest nasz czas. Zazwyczaj muszę ogarnąć mieszkanie i przygotować się na kolejny dzień, ale chwilę później, mogę wyciągnąć nogi i delektować się ciszą.

Jak usypiać? cz.2