Do widzenia Panie Smoku

Share

Pożegnanie ze smoczkiem, to dla wielu dzieci i ich rodziców, trauma nie do przejścia. A niestety prawda jest taka, że im dłużej dziecko używa smoka, tym trudniej będzie je od niego odzwyczaić. Pokażę Wam kilka sposobów, na odzwyczajenie malucha od małego przyjaciela.

Oba moje smrody były smoczkowcami. Dla mnie było to na rękę, bo łatwiej zasypiały i szybciej się uspokajały. Generalnie nie jestem jedną z tych matek, która koniecznie chciała uchronić dziecko przed jego używaniem, booooooooo…w sumie nie wiem, dlaczego niektóre matki tak robią ;/ Wyszłam z założenia, że jeżeli niemowlak ma taką potrzebę, to nie będę za wszelką cenę go przed tym bronić. Postanowiłam sobie jednak, że mój dead line, a w sumie dead line smoczka, to skończone 12 miesięcy malucha. Musze przyznać, że jeżeli chodzi o konsekwencję, to jestem mistrzynią :) Zarówno z Leną, jak i Iną, po przekroczeniu magicznej granicy 1 roku, smoczek szedł w odstawkę. Nie stosowałam tu specjalnych trików, bo po co. Roczne dziecko rozumie wiele, ale nie na tyle, żeby skumało tłumaczenie mamusi, czemu zabiera mu dyda. Oczywiście na kilka miesięcy przed, zadbałam o to, aby smoczek towarzyszył smrodom tylko w czasie snu, stwierdziłam, że późniejsze jego wyeliminowanie, będzie dzięki temu łatwiejsze.

No i cóż, i z jedną, i z drugą córką, nie miałam większych problemów. Z dnia na dzień wyrzuciłam smoczek i 1 do 3 dni, musiałam ćwiczyć mantrę i liczyć do tysiąca, żeby się nie złamać, i nie oddać smoczka podczas wieczornego zasypiania. Udało się! Z Leną trwało to dosłownie 1 dzień, Ina chyba postękiwała wieczorami ok 3 dni. Później tematu już nie było. Ina do tego stopnia zapomniała o funkcji tego małego urządzenia, że jak ostatnio wygrzebała z wykopalisk puszkę ze smoczkami, to oglądała je tak, jakby zobaczyła ufo. Osobiście, bardzo polecam tą metodę, ale tylko w stosunku do małych dzieci. Nie polecam jej u dzieci, które są dużo starsze i dużo więcej rozumieją.

Inny, podobno sprawdzony sposób, to odcięcie końcówki. Podobno (celowo używam tego słowa, bo nie gwarantuję efektu, gdyż sama tej metody nie przetestowałam), po odcięciu główki smoczka, traci on swoje magiczne moce, i dziecko nie mając przyjemności ze ssania, wyrzuca smoka w kąt.

W przypadku dzieci starszych, na które takie sposoby, mimo wszystko nie działają, trzeba użyć metody perswazji i tłumaczenia. Można wymyśleć historyjkę, że rodzi się jakiś mały dzidziuś, i jemu teraz będzie potrzebny smoczuś, bądź wyjaśnić dziecku, że jest już duże, że tyle rzeczy potrafi zrobić samo, i czas najwyższy pożegnać się ze swoim przyjacielem. Pożegnania mogą być różne. Począwszy od najbardziej brutalnego – czyli kosza na śmieci, poprzez wysłanie go listem do Krainy Smoczków, czy włożenie pod poduszkę i czekanie aż w nocy, przyjdzie po niego Żona Pana Smoka :)

Który ze sposobów wybierzecie, zależy tylko od Was. Pamiętajcie jednak, że nie ma co tego odwlekać w czasie, prędzej czy później, będziecie musieli się z tym zmierzyć.

Pożegnanie smoczka

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież