Magiczny plasterek

Share

Zbliżają się ferie. Część z Was wyjedzie niebawem w góry na deskę czy narty, i niestety spora część z Was po raz kolejny będzie musiała przetrwać podróż z dzieckiem z chorobą lokomocyjną.

Ten problem dotyczył mojej starszej córki już od czasu, jak zakupiliśmy jej drugi fotelik - czyli jak skończyła pierwszy rok życia. Kiedy podróż trwała ponad godzinę, a droga była wyboista, zaczynały się nieustanne wymioty. Woziliśmy ze sobą tony ciuchów na przebranie, a problem był uciążliwy nie tylko dla dziecka, ale również dla nas. Podróż wydłużała się przez nieustanne postoje, auto śmierdziało, a Lenka miała wyraz twarzy jakby miała się spytać: o co kaman?

Pewnego dnia byliśmy u kuzynki mojego męża. Od słowa do słowa zaczęliśmy rozmawiać o sposobach na chorobę lokomocyjną. Ona z pewną rezerwą opowiedziała nam, jak to jej koleżanka nakleja swojej córce na pępek plaster medyczny, że to niby działa, dziecko nie wymiotuje…
Pomyślałam wtedy, co za bzdura. No ale stwierdziłam też, że może warto spróbować. No i spróbowaliśmy… Od tamtej pory, czyli jakiś trzech lat, Lena nigdy więcej nie zwymiotowała podczas jazdy. Zdarzyło mi się nawet zapomnieć o jej chorobie, i Lenka czasami sama przypominałam nam, że należy go nakleić (dobrze, że nożyczki i plaster mieliśmy zawsze w apteczce samochodowej). Od pół roku plaster nie jest już wcale potrzebny. Być może wyrosła z tej choroby…

Nie wiem o co w tym chodzi, nie rozumiem tego, ale też specjalnie nie analizuję tego sposobu. Najprawdopodobniej to jakieś placebo, ale to akurat jest dla mnie najmniej ważne. Problem zniknął i to się liczy! Być może uda się go wyeliminować również u Waszych dzieci.

Poniżej krótka instrukcja:

Utnij dwa kawałki plastra medycznego o długości ok 8 cm, następnie przyklej je tak, aby krzyżowały się na środku pępka.

Magiczny plasterek 2

Magiczny plasterek 1
 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież