7 rzeczy, z którymi będziesz musiała się uporać, po powrocie z wakacji

Share

Dawno mnie tu nie było. Wiem…przepraszam. Jakoś tak wyszło. Kiedyś był czas na wrzucanie postów co drugi dzień - takie z resztą miałam postanowienie. Ostatnio jakoś wszystko się nawarstwiło, skotłowało do możliwie największych granic, i z ręką na sercu, nie miałam kiedy pisać. Ciągłe delegacje w ostatnich miesiącach, natłok zadań w pracy, remont, który zjadał mi każdą wolną popołudniową chwilę, i klops, nie dało się rozciągnąć doby. Zaniedbałam nie tylko bloga, ale wiele innych tematów. Pokłóciłam się z Ewą Chodakowską, z którą spędzałam każdy wieczór, strzeliłam focha na moją siłownię, zapomniałam o regularnym i zdrowym odżywaniu, bo zdecydowanie brakowało mi czasu na przygotowywanie posiłków, no i co najgorsze, stanowczo za mało czasu spędzałam z dziećmi, które niczym moja obstawa, jeździły ze mną po Ikeach, Castoramach lub siedziały i oglądały ojca, skręcającego szafkę.

Od tygodnia mam urlop. Jesteśmy na wakacjach. Chyba faktycznie ktoś tam zauważył moją wytężoną pracę w ostatnim czasie, bo pogodę mamy jak marzenie. Ci, którzy wyjeżdżali lub planują urlop w tropikach, pewnie powiedzą, że to nic wielkiego. Ale w tym roku wyjątkowo rodzinny wypoczynek spędzamy w górach, polskich górach. Powody są w sumie dwa, pierwszy i główny to kasa, a w sumie jej brak na rodzinne plażowanie w ciepłych krajach, a drugi, to chęć pokazania moim dzieciom gór latem, bo znają je tylko z zimowych wypadów na narty. Mogliśmy przecież zostać nad morzem, ale wiecie jak jest, jak się ma coś na co dzień. No a skoro moje dziecko ostatnio spytało, „czy góry są zamknięte latem”, to musiałam jej udowodnić, że wcale tak nie jest :)
Siedzę sobie teraz na tarasie z wyciągniętymi nogami, popijam winko, podziwiam cudowny widok na góry, przerywany zdrapywaniem schodzącej skóry, bo jak to na dziecko „cygana” przystało, spaliłam się na skwarek. Jako, że do powrotu do domu zostały już tylko 3 dni, siedzę i dumam, że zaraz koniec laby i co mnie czeka po powrocie.

Całe to dumanie uświadomiło mi, że po powrocie, będę potrzebowała wakacji od wakacji. Moment, w którym przekroczę próg domu, jakby nie patrzeć, ukochanego domu, uświadomi mi tylko, co dopiero mnie czeka…

PUSTA LODÓWKA
Przed każdym dłuższym wyjazdem, mamy w zwyczaju lodówkowe porządki. Co by nic się nie zepsuło i po powrocie, żeby nie przywitała nas pleśń na jogurcie.
Po powrocie jednak, czeka nas ECHO. A jedyne co zobaczymy w lodówce, to światło, no i być może jakąś puszkę z rybką. Dzieci znając życie będą głodne, więc nerwowy wypad do całodobowego Tesco, mamy jak w banku :/

ROZPAKOWYWANIE
Nienawidzę, i to szczerze. Tony ciuchów, zabawek, walizki, siatki, hulajnogi…Mój popaprany charakter, nie pozwala mi zostawić tego na później. Wkurza mnie to na maxa, bo przecież kolejnego dnia nie muszę ubrać sandałów spakowanych na wakacyjny wypad, ale tak już mam, więc nawet z tym nie walczę. Czy ktoś to może zrobić za mnie?

GÓRY PRANIA
Ooooo, to też jedna z moich ulubionych czynności. Ciekawa jestem, co powiedziałaby w tym momencie moja pralka, gdyby tylko mogła mówić ;)

CO ZAPOMNIAŁAM
No ba, mam to za każdym razem.
Książka… to nic wielkiego.
Ładowarka…spoko, jutro kupię nową.
Ukochany misiu dziewczyn…O CHOLERA!!! Z tym nie ma przelewek. Żeby go sprowadzić do domu, nie zawaham się posłużyć ABW, Policją, lub innymi służbami ;)

CZY DOM STOI?
Cholera wie, co się wydarzy podczas naszej nieobecności. Niby sąsiedzi wiedzą, że nas nie ma. Niby teściu ma klucze, tak na wszelki wypadek, ale licho nie śpi. Przecież wąż od zmywarki może wypaść, sąsiad z góry może Cię zalać, albo inne pechowe zdarzenie, może się przytrafić, akurat wtedy, jak Was nie będzie. Znając życie, moje piękne balkonowe kwiaty, wyschły już na wióry, i sama myśl o tym, strasznie mnie irytuje, bo poświęciłam im tyle czasu, zeby wyglądały niczym z Prowansji...

USTAWIENIE DZIECI DO PIONU
Wakacje rządzą się swoimi prawami, przynajmniej w mojej rodzinie. To czas, kiedy smrody mogą chodzić spać później, jeść sterty słodyczy i lodów, a tzw. „dzień dziecka”, zdarza się częściej niż rzadziej :) No i weź teraz wytłumacz tym małym szkodnikom, że wakacje się skończyły i czas na powrót do normalności…

POWRÓT DO RZECZYWISTOŚCI
I najgorsze na koniec…Kiedy w amoku i powakacyjnym rozpędzie już to wszystko zrobię, położę dzieci spać, usiądę na kanapie i uświadomię sobie, że to już koniec. Wakacje się skończyły…Czas wrócić do normalności, do rzeczywistości…Czas wrócić do pracy i codziennych obowiązków!!!

Nie wiem jak to zrobić, ale jestem za opcją, żeby urlop trwał zdecydowanie dłużej. Macie jakieś pomysły ?:)

7 rzeczy, z którymi będziesz musiała się uporać, po powrocie z wakacji