Trzecie dziecko

Share

Do kupna psa przymierzaliśmy się już od jakiegoś czasu. Zawsze było jakieś ale, albo nieodpowiednia pora roku. Ostatniej soboty, podczas naszej rocznicy ślubu stwierdziliśmy, że odpowiedni czas w końcu nadszedł. Wybór rasy był dla nas łatwy. Jack Russell – bo na takiego pisaka się zdecydowaliśmy, jest małym wariatem, o rewelacyjnym podejściu do dzieci. Nasi bliscy znajomi też mają takiego psa i opiekując się nim w kilka weekendów, trochę poznaliśmy specyfikę psa „piłeczki”.

Do wyboru mieliśmy trzy szczeniaki, ale to właśnie biszkoptowo - biała piękność, urzekła nas od początku. Jest jeszcze strasznym maluszkiem i prawie mieści się w dłoni Karola, ale dziewczynki pokochały ją od pierwszego wejrzenia. Póki co chcą spać razem z nią na posłaniu, Inka ciągle chce ją nosić i bawić się, a wszystkie inne zabawki czy bajki, poszły w odstawkę (oby jak najdłużej). Pewnie entuzjazm z czasem zmaleje, ale jak to mówią moje córki, mają teraz kolejną siostrę :)

Tym samym, prośby mojego męża o trzecie dziecko, zostały spełnione w ciągu kilku godzin. Bez starań, 9 miesięcznej ciąży i męczącego porodu ;) A sam Karol, jest rodzyneczkiem wśród 4 bab!

Cały czas szukamy imienia dla naszej suczki. Dziewczynki wymyśliły MIKA, i coś czuję, że inne imię nie będzie miało racji bytu.

Tak więc oficjalnie, przedstawiam Wam naszą trzecią córkę, która z pewnością nie raz zagości na moim blogu!

Trzecie dziecko

Trzecie dziecko

Trzecie dziecko

Trzecie dziecko

Trzecie dziecko

Trzecie dziecko

Trzecie dziecko

Trzecie dziecko