Matka wariatka

Share

Normalna to ja z pewnością nie jestem. Zdecydowanie jestem typem wariatki, krzykaczki i furiatki, która od dziecka była powsinogą i nie mogła usiedzieć w miejscu. Jak przymierzałam się do założenia bloga, to w głowie miałam tylko dwie nazwy: MATKA POLKA - trochę na przekór, bo typową mamą kwoką to ja z pewnością nie jestem, oraz MATKA WARIATKA – czyli coś co obrazuje mój charakter bardziej na wprost :) Jak się domyślacie, finalnie stanęło na matce polce, co nie oznacza, że porzuciłam swoje szaleńcze zapędy.

Nieustannie słyszę pytania „jak ja to robię?”, godząc pracę na pełen etat, dom, opiekę nad dziećmi i do tego wszystkiego prowadzę bloga. W sumie nie znam odpowiedzi…Myślę, że to moje szaleństwo dużo tu pomaga. Jestem osobą która lubi szybkie tempo, lubi jak coś się dzieje i wręcz nie znoszę nudy. Moja praca zawodowa to moja ogromna pasja i spełniam się w niej w każdym detalu. Samo obcowanie z ludźmi, poczucie że mam wpływ na to, w co będą ubrane polki i co znajdzie się w sklepach , daje mi ogrom satysfakcji i napędza do działania.
Dom z kolei to istne wariatkowo. Krzyczące i biegające po całym mieszkaniu dzieci, ich kłótnie i tłuczenie się nawzajem, mimo iż momentami wyprowadza mnie z równowagi, to nie wyobrażam sobie go inaczej. W końcu skoro matka jest wariatką, to dzieci normalne z pewnością być nie mogą ;) Mąż jak to mąż, czasami pomaga, czasami przeszkadza i wkurza na całego, ale bez niego nic by nie miało sensu. Mimo, że czasami (naprawdę tylko czasami), strzelę focha o jakąś głupotę, to właśnie on pierwszy wyciąga rękę, bo ja jak na prawdziwego Koziorożca przystało, jestem uparta jak koza.

W całym tym galimatiasie dnia codziennego, czas na pisanie i blogowanie znajduję dopiero wieczorem. Kiedy dzieci już śpią, i panuje błoga cisza,  siadam i przelewam myśli na klawiaturę.  Pewnie mogłabym pisać częściej, wrzucać ładniejsze zdjęcia, ale nie zawsze się to udaje. Bo w tak zwanym międzyczasie wyskakuje lekarz, zakupy, balet, basen i milion innych tematów, i niestety za chwile się okazuje, że doba się nie rozciągnie, i czas iść do łóżka. Dzięki Bogu w tygodniu nie muszę gotować, bo Karol je w pracy, ja z resztą też, Lena w szkole, a dla Inki gotuje niania. Mój mąż pewnie zaraz by się odezwał i wtrącił, że w weekendy zazwyczaj też nie gotuję, bo robi to on, i jakby na to nie spojrzeć, jest w tym dużo prawdy…W końcu nikt nie jest idealny, i skoro on gotuje lepiej ode mnie, to tą działkę wolę pozostawić w jego mocy :)

Ostatnio niestety mam poczucie, że zdzidziałam. To już nie te czasy, kiedy ma się siłę i czas na częste imprezy ze znajomymi, ekstremalne wyjazdy, podróże i inne wariackie pomysły. Teraz wolę stabilizację i czas spędzony z rodziną, choć nie ukrywam, że czasami  mam ochotę odpocząć od dzieciaków, i wyjechać gdzieś daleko, gdzie mogę się zresetować i naładować baterie, i gdzie nikt nie będzie mnie budził o 7:00 rano ;) No ale na całe szczęście jest jeszcze spory pierwiastek wariactwa w moim charakterze, i nawet spokojne i stabilne życie rodzinne, potrafię urozmaicić tak, że z pewnością nie możemy mówić o nudzie.

Pewnie każda z nas – matek, ma w sobie coś z takiej matki wariatki, tylko w innym stężeniu. Pewnie większość poradziłaby sobie w takiej roli jak moja, bo jestem zdania, że każda matka to osoba o tysiącu umiejętnościach, ogromnych pokładach energii, cierpliwości, ale przede wszystkim miłości, która pobudza nas do działania i daje nam siłę.

Matka wariatka

Matka wariatka

Matka wariatka

Matka wariatka

Matka wariatka

Matka wariatka

Komentarze  

# Ola 2014-11-07 20:03
Piękna rodzinka :)
Odpowiedz
# Aga 28 2014-11-07 20:38
Hmmm intrygująca ta Twoja praca :) też tak chce :)
Odpowiedz
# iza 2014-11-08 12:45
Oj czuje ze bysmy sie zaprzyjaznily :) ze mnie tez taki wariat.
Odpowiedz
# Gibonikowa mama 2014-11-09 21:31
Matka wariatka to cudowna matka :-)!
Odpowiedz

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież