Dzieci PRLu

Share

Od kilku dni moja 5-letnia córka prosi nas, aby mogła wyjść sama na dwór, chociaż wokoło bloku…Wielka mi atrakcja, ale cholera widać, że bardzo jej na tym zależy. My z Karolem głowimy się, czy nie jest za mała, czy nic się jej nie stanie, czy nie potrąci jej auto…A jak pomyślę o sobie w jej wieku....

Nie pamiętam jakiejś zatrważającej ilości szczegółów z mojego dzieciństwa. W głowie mam obraz, że było ono szczęśliwe, beztroskie i że nic mi nie brakowało. Pewnie gdybym dziś przeniosła się do tamtych czasów, to ciężko było by mi się odnaleźć w takiej rzeczywistości. Cóż tu za wiele mówić: żywność na kartki, kolejki do sklepów, paczki od cioci z USA, pomarańcze na święta Bożego Narodzenia, rajstopy z podwójnym klinem, Pewex, półko-tapczan – cudowny wymysł tamtych czasów i miejsce do spania dla milionów gierkowskich dzieciaków.

Ale przede wszystkim to dla mnie czas cudownej zabawy, beztroski, godzin spędzonych na podwórku, przerywanych wołaniem mamy z okna, żebym przyszła na obiad, gra w klasy, kapsle, gumę czy palanta. Nikt wtedy nie myślał o komputerach czy innych cudownych nowinkach techniki. Dzieciaki na jednym osiedlu się znały i wspólnie bawiły, a dziś mam wrażenie, że mało kto wystawia nos poza swoje cztery ściany. Nie robiłam rodzicom afer, że jakieś ciuchy mi się nie podobają i chcę ubrać inne, bo najzwyczajniej w świecie, wyboru za dużego nie było. A dziś….no cóż. Moje dwa smordy mają ewidentnie za „pełne dupska”, szafy pękają od ilości ubrań a z szuflad wylewają się tony zabawek, z których połowa pewnie jest dawno zapomniana. I niby czasy są lepsze, a jakoś mam wrażenie, że pod pewnymi względami, dzisiejsza rzeczywistość jest dużo uboższa.

No i samo rodzicielstwo – jak różnie brzmi to słowo w tamtych i dzisiejszych czasach. W czasach, kiedy dzieciaki biegały samopasem po całym osiedlu od najmłodszych lat, kiedy wracały późnym wieczorem do domu, szwendały się po lesie, wchodziły na drzewa, biegały po piwnicach. Wtedy było to normalne i naturalne, a dziś…dziś pewnie setki rodziców i przede wszystkim media, nazwały by ich patologicznymi, bo przecież jak tak można pozostawić dziecko bez opieki i nie zastanawiać się, co robiło cały dzień. Dziś rodzice odwożą dzieci do szkoły, jeżdżą z nimi na basen czy zakupy. A wtedy...klucz na szyję, uważaj na ulicy, nie otwieraj drzwi nieznajomym, zjedz obiad i odrób lekcje. A zakupy…lista na kartce i siatka w łapkę. I jakoś sobie radziliśmy i krzywda nam się nie stała, byliśmy szczęśliwi...

Dziś Lenka (a może bardziej ja), miała pierwszą lekcję dorosłości...Wróciła ze sklepu sama do domu. Odległóść krótka, jakieś 200 m, przez ulicę przechodzić nie musiała, a jak się rozstawałyśmy, to uściskała mnie, jakbyśmy miały się nie widzieć przez tydzień. Ja w tym czasie pojechałam autem do garażu i kilka minut później, spotkałyśmy się przy drzwiach. Niby nic, a przeżycie jakich mało. Świat stanął na głowie :)

Dzieci PRLu

Dzieci PRLu

Dzieci PRLu

Dzieci PRLu

Dzieci PRLu

 

Komentarze  

# Karolina b. 2014-10-28 20:03
Cudowne czasy! Ja mam podobne wspomnienia :)
Odpowiedz
# Iza 2014-10-28 20:08
Cudowne wspomnienie dzieciństwa, z jakże ciekawych czasów
Odpowiedz
# Sylwia 2014-10-29 07:18
Ależ ta młodsza córka jest do Ciebie podobna! Toczka w toczke :)
Odpowiedz
# Ola 2014-10-29 07:23
Miałaś piekną tapetę! Chciałabym taka teraz...
Odpowiedz
# Iwona 2014-10-29 23:28
Świetne to były czasy! Już nie wrócą.
Odpowiedz
# Magdalena 2014-11-03 09:15
Oj tak, takie dzieciństwo niesamowite, teraz jak opowiadam sąsiadce jak było za moich czasow ona z każdym moim zdaniem otwiera bardziej oczy. No wlaśnie chyba wszyscy mieliśmy ciocie w USA :) i półkotapczan. i te zabawy na drzewach. echhh... wspaniale :)
Odpowiedz

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież