Ślub za 100 dni

Share

Lena w swoim jakże krótkim życiu, była zakochana już chyba 3 razy…tak przynajmniej mi się wydaje, bo może i więcej. Czasami ona wzdychała do jakiegoś kolegi, bez wzajemności niestety, bo on w tym czasie wzdychał do Natalki, czasami inny kolega podkochiwał się w niej, a Lena niczym zmanieryzowana panna obdarzała go zlodowaciałym spojrzeniem, dając jasno do zrozumienia, że z tej mąki chleba nie będzie :) Ostatnio jednak, leniuchując w niedzielny poranek w naszym łóżku, nagle zagadała Karola: „Tato! A wiesz że jestem zakochana w Wojtku?” No cóż miał powiedzieć tata, niestety tego drobnego szczegółu nie wiedział. Pamiętaliśmy jednak, że Wojtek już kiedyś był na tapecie, ale miłość okazała się wtedy ulotna. Widocznie potrzebowali więcej czasu ;) Tak więc z czystej ciekawości, co mądrego powie nam nasza córcia, ciągnęliśmy temat dalej…Lenka z kamienna twarzą stwierdziła, że Wojtek się w niej zakochał no i ona postanowiła, że też się w nim zakocha. Jak powiedziała, tak uczyniła i Wojtek od jakiegoś czasu jest jej chłopakiem. Razem się bawią, razem naklejają – to cytat żeby nie było, za rękę razem nie chodzą, bo przecież Wojtek jest w innej klasie. A na pytanie co dalej, odparła że wezmą ślub…Hmmm, dość poważne plany jak na 5 latkę. Chcąc doprecyzować kiedy, dodała że za 100 dni…Tak więc moi mili, czasu mamy bardzo mało, bo w końcu wesele musi być nie byle jakie.
Przyznam szczerze, że czasami chce mi się potwornie śmiać, jak słyszę te jej dywagacje, ale powstrzymuję się z całych sił bo widzę, że dla niej to bardzo poważny temat. Nie ukrywam, że teraz mamy kupę radochy z tych jej miłostek, ale za kilka lat, pewnie już tak śmiesznie nie będzie. Karol stwierdził, że nastraszy wszystkich chłopców, którzy mieszkają w okolicy, żeby im nie wpadło do głowy, interesować się naszymi dziewczynami – ot tak na wszelki wypadek ;)
Ale to na szczęście, dopiero za kilka lat…

Ślub za 100 dni