Kiedy mamy nie ma w domu

Share

Wyjazd na wakacje bez dzieci…czy to w ogóle jest możliwe? Teoretycznie tak, ale podczas mojej macierzyńskiej przygody, ma miejsce dopiero po raz drugi. Być może ktoś może mnie nazwać wyrodną matką, no cóż, mam to w nosie. Od czasu do czasu, potrzebuje chwili wyłącznie dla siebie, żeby wypocząć i naładować akumulatory. A że zdarzyła się wyjątkowa okazja spędzenia panieńskiego mojej bliskiej koleżanki w Barcelonie, to cóż miałam innego zrobić, jak nie spakować walizki, pożegnać się z mężem i dziećmi, i ruszyć w drogę.

Wakacje jak wakacje, w sumie dopiero jestem na ich samym początku, wiec nie mam co się za dużo rozpisywać. Pełną relację z Barcelony zdam po powrocie, a póki co słońce, plaża, doborowe towarzystwo, tapasy i wino. Mam jednak dziwne wrażenie, że w domu dzieją się bardziej zaskakujące rzeczy, a mój mąż jako słomiany wdowiec, osiąga szczyty swoich możliwości rodzicielskich ;)

Przed samym wyjazdem, do nocy pakowałam siebie, a potem dzieci, bo niebawem jada na wakacje do dziadków. Spakowałam najpotrzebniejsze rzeczy dla smordów i rozpisałam Karolowi listę spraw do zrobienia – rzeczy do zapamiętania, przed ich wyjazdem. Ciekawi jesteście, jak mój mąż sobie radzi? A wiec, dzieci najedzone i czyste, na szczęście pamięta o posiłkach i codziennej kąpieli ;) Ale jak się okazuje, kiedy nie ma mnie w domu, nie ma kto go budzić do pracy, bo przecież budzik od jakiegoś czasu jest już mało skuteczny, a nie ma jak poranny krzyk żonki. Tak wiec zrywa się z łóżka, jak tylko niania dzwoni do drzwi – co oznacza, ze jest już spóźniony. Po zdjęciach jakie zamieszcza na FB wnioskuję, ze dziewczyny chodzą w tych samych ciuchach, no ale jak to tłumaczy Karol, są przecież czyste :) W dodatku wracając dziś do domu po pracy, zapomniał odebrać Lenkę z przedszkola i zorientował się dopiero po wejściu do domu. Pewnie nie mógł doliczyć się drugiego dziecka ;) Ciekawa jestem, jakie jeszcze niespodzianki szykuje dla mnie mężulek.

Kiedy mamy nie ma w domu

źródło grafiki: www.porysunki.pl

Komentarze

# Cameljanka 2014-07-25 20:33
mmm...odważnie. ..mnie by już w dołku ściskało czy wszystko gra...i czy mąż daje na pewno radę....ta akcja z przedszkolem... to brzmi jak z filmu ;-) powodzenia tatuśkowi i udanego wypoczynku ;-)
Odpowiedz
# Iza 2014-07-26 09:18
Zazdroszcze:)
Odpowiedz
# Ania 2014-08-07 15:40
mój mąż zostaje z poltorarocznym synkiem sam od rana do 15-tej; na początku wiele rzeczy mnie martwilo, zastanawialam się ży dadzą radę, ale widzę, że to najlepsze rozwiązanie z możliwych. wystarczy nabrać lekkiego dystansu do spraw mniej ważnych i jest dobrze. to co, że chodzi ciągle w tej samej koszulce kiedy najedzony, umyty i z uśmiechem od ucha do ucha:)
Odpowiedz

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież