Pechowy lot FR5034

Share

Przygotowania do weekendowego wyjazdu do Warszawy, przypominały przynajmniej tygodniowy wyjazd na wakacje. Dzieciaki były podekscytowane (w sumie bardziej Lena, bo Ina za dużo nie kuma), bo pierwszy raz miały lecieć samolotem. Sobota minęła pod znakiem pakowania i ciągłych pytań „Mamo, a kiedy lecimy?”. Kiedy wieczorem dotarliśmy na lotnisko, wszystko było dopięte na ostatni guzik, a przynajmniej tak mi się zdawało. Przeszliśmy odprawę, 10 minutowe rozbieranie i ubieranie dzieciaków na bramce, wyjmowanie płynów i sprzętu elektronicznego, i popędziliśmy do naszej hali odlotów. Stewardessy zapraszały już do samolotu. Kolejka była dość długa, więc stwierdziliśmy, że poczekamy na sam koniec. W międzyczasie steward sprawdzał dokumenty, więc podeszłam z naszymi. Sprawdza bilety, potem dokumenty, najpierw Leny – wszystko ok, potem Iny i nagle mówi…”ale ten paszport był ważny do 2011 roku”…Se myślę, jak kurna, skoro Ina urodziła się w 2012 roku? Biorę dokumenty do ręki, i cóż, 2011 jak wół, tylko że to nie był paszport Iny, tylko stary paszport Leny, na którym dziewczyny wyglądają niemal identycznie…Zapada cisza. Zatkało mnie…Przyszedł Pan z obsługi lotniska (przesympatyczny i bardzo pomocny), powiedział że sprawdzi czy coś da się zrobić. Dzwonił do linii lotniczych, w międzyczasie kilka razy do mnie podchodził i dopytywał o różne rzeczy, ale finalnie z miną zbitego psa, jakby miał się zaraz rozpłakać, poinformował mnie, że bez dokumentu dziecko lecieć nie może. Cholera jasna, ależ jestem debilem! Lenka ze łzami w oczach „Nie lecimy?”. Karol ze stoickim spokojem oznajmił, że mamy lecieć we dwie, a on jakoś dojedzie z Iną. Tak też zrobiliśmy. Karol wychodząc z terminala został zaczepiony przez kierownika lotniska „Aaaa, to Pan”, który bardzo życzliwie pomógł mu kupić bilet w promocyjnej cenie na poranny lot. Musze przyznać, że cała obsługa lotniska im. Lecha Wałęsy w Gdańsku, okazała się niebywale pomocna i przesympatyczna, i mimo że finalnie Karol z Iną musieli dolecieć innym lotem, to jestem pewna, że zrobili wszystko, żeby temu zapobiec.

Lot przebiegł spokojnie, Lenka była zachwycona, tylko co chwile zadawał pytania, na które ciężko było mi odpowiedzieć, bo adrenalizna jeszcze we mnie buzowała, i ciężko było mi się skupić.

Tak więc ku przestrodze wszystkich, na loty krajowe też muszą być dokumenty…ważne dokumenty :)

Paszporty

Ina na lotnisku

Lena w samolocie

Komentarze  

# Marta 2014-05-18 19:32
W życiu bym nie pomyślała, że na lot krajowy jest potrzebny dokument.
Odpowiedz
# Sabi 2014-05-19 07:36
no to masz babo placek.... biedny Karol :D -heheh-
Odpowiedz
# Marta 2014-05-19 11:28
Nie kapuję: Ina miała ważny paszport, a Lena nie, ale poleciała Lena, a Ina z Karolem następnego dnia?
Odpowiedz
# Matka polka 2014-05-20 08:58
Nie :) Miałam 2 paszporty Leny. jeden stary, drugi nowy. Wzięłam jej stary, jak była mała, bo myślałam, że to paszport Iny ;/
Odpowiedz
# Asia 2014-05-19 12:13
Ina nie miała ważnego paszportu-bo dla niej został zabrany nieważny już paszport Leny
Odpowiedz
# Matka polka 2014-05-20 08:59
Dokładnie tak Asiu :)
Ależ skomplikowana ta moja historia ;)
Odpowiedz

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież