Bitwa o przedszkole

Share

Zapisywaliście w tym roku swoje dzieci do przedszkoli publicznych? Ciekawa jestem, czy się dostaliście, bo ja swoją batalię sprzed 2 lat o przyjęcie Lenki do przedszkola, pamiętam niezbyt przyjemnie, a za rok, czeka mnie podobna przeprawa z Iną…

W każdym mieście są inne problemy. Im większa aglomeracja, tym trudniej jest zapisać dziecko do przedszkola publicznego. Przekonałam się o tym na własnej skórze, kiedy to przed kilku laty wypełniłam formularz na stronie miasta Gdańska i z dziecięcą naiwnością wierzyłam, że na pewno się dostaniemy. W końcu byłam z rewiru, oboje rodzice pracujący…cóż chcieć więcej. Nic bardziej mylnego. Lenka niestety nie dostała się, podobnie jak ok 1000 innych dzieci z całego Gdańska. I na nic się zdały odwołania i pisma. Zaważyły kryteria dodatkowe: niepełnosprawność, wielodzietność, rodzice samotnie wychowujący dzieci itd., które bądź co bądź są słuszne, ale jedno wzbudza do dziś, wyjątkowe poruszenie… Pani dyrektor z przedszkola pierwszego wyboru z dobitną szczerością poinformowała mnie, że na dwie grupy 25 osobowe, cała jedna grupa to dzieci matek samotnie wychowujących dzieci, z których zaledwie garstka faktycznie taką sytuację ma, ale ona nie ma mocy prawnej, aby to udowodnić. Uświadomiła mnie, że nie mam co się łudzić, i dla mojego dziecka miejsce się nie znajdzie, a do przedszkola położonego na drugim końcu miasta, w mało bezpiecznej dzielnicy, gdzie pozostały jeszcze wolne miejsca, jakoś posyłać Lenki nie chciałam :( Tym sposobem, nie pozostało mi nic innego, jak zapisy do przedszkoli prywatnych, w których stawki wahają się o zgrozo! w granicach 800 - 1200 zł. Dla porównania, placówka publiczna to koszt ok 150 zł…

W tym roku Gdańsk, a być może i inne miasta, wprowadziły urzędową weryfikację rodziców samotnie wychowujących dzieci, i teraz nie wystarczy zaznaczyć tylko na formularzu odpowiednią rubrykę, ale trzeba dostarczyć: wyrok sądu o rozwodzie bądź separacji, akt zgonu rodzica lub oświadczenie o samotnym wychowywaniu dziecka, które później jest weryfikowane przez MOPS. Oczywiście, najlepszym rozwiązaniem byłoby powiększenie liczby miejsc w placówkach, ale na to nie ma co liczyć, patrząc na spadające na łeb na szyję statystyki demograficzne, ale ten proceder  przynajmniej sprawi, że nabór będzie sprawiedliwszy.Z kolei w ościennej Gdyni czy Sopocie, problem generalnie nie występuje, ale mi już na samą myśl, że za rok czeka mnie podobna przeprawa, pocą się ręce.

A Wasze dzieciaki dostały się do placówek publicznych? Ciekawa jestem, jak to było z u Was, a za tych wszystkich, którzy nadal czekają na wyniki, trzymam mocno kciuki :)

Bitwa o przedszkole

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież