Poród jest przereklamowany

Share

„Bułka z masłem. 15 min i po sprawie. Poród jest przereklamowany.”- tak mój mąż relacjonował poród na pępkowym. Za każdym razem, kiedy któraś z moich ciężarnych koleżanek pyta się mnie o wrażenia z porodu, przytaczam właśnie ten cytat. Dla jasności, bułka z masłem to na pewno nie była, w dodatku tak zapada w pamięć, że każdy szczegół pamiętam, jakby był wczoraj. Fakt faktem, w moim przypadku obydwa porody były „szybkie”, ale z pewnością nie mogę powiedzieć, że należały do przyjemnych – obydwa siłami natury, bez znieczulenia. Nie mam zamiaru straszyć żadnej z przyszłych mam, ale większość przypadków które opowiadają mi koleżanki, jest makabryczna. Kilkunastogodzinne bóle, długi poród, i jeszcze nie daj Boże kulawa opieka medyczna, sprawiają, że poród zapisuje się w pamięci jako straszna trauma. Oczywiście, nie ma żadnej reguły, i co przypadek to inne wrażenia. Żeby troszkę załagodzić te opowieści z piekła rodem, z lekkim humorem i sarkazmem, opowiem Wam, jak to było ze mną, kiedy na świat przychodziła Lenka…

Niedziela. Wróciliśmy właśnie z sesji. Nasz kolega fotograf robił mi sesję w ciąży. Była godz. 16:00. Karol zrobił obiad – typowo polski: schabowy i ziemniaki :) Włączyłam TV, leciał „Ojciec Mateusz”. Zjadłam, obejrzałam, i mając jakieś dziwne przeczucie, poszłam pod prysznic, a chwilę później, odeszły mi wody. Dokończyłam kąpiel, ubrałam się, wygrzebałam spod łóżka torbę i pojechaliśmy do szpitala, oddalonego 3 min drogi autem od naszego domu. Na izbie przyjęć cisza, spokój, mały ruch – dziwna sprawa, jakieś wyjątkowe szczęście, bo w tym szpitalu zazwyczaj brakuje miejsc. Bóli brak. Czekaliśmy na lekarza i w międzyczasie pstrykaliśmy fotki na tle napisu „Izba Przyjęć”. Ależ miałam dziwną minę, kiedy moim lekarzem okazała się koleżanka z dzieciństwa, z mojego rodzinnego miasta :) Badania, KTG, przyjęcie na oddział – standard, jak w każdym szpitalu. Bóli nadal brak. Co jakiś czas do sali wpada pielęgniarka, lub moja koleżanka i sprawdzają rozwarcie, którego też brak. Decyzja zatem o podaniu Oksytocyny, której działanie odczułam po 10 minutach. Jest 21:00. Matko Boska, co za potworny ból. Mój mąż w rewelacyjnym humorze, zagadywał pielęgniarki, rzucił też pytanie „ Czy dziś się wyrobimy? Bo ładna data jest”…Lekarka z dezaprobatą odpowiedziała: „Panie, porody trwają nawet kilkanaście godzin”. Ja zwijam się z bólu, skurcz goni skurcz. Wspomagam się piłką, albo ciepłym prysznicem, ale to wszystko gówno daje. W radio leci „Eska Nord” – masakra, co za rąbanka, „Niech ktoś zmieni tą stacje!”. Jest 22:30 – chyba umieram, nic nie widzę, nie mam siły, ciemność widzę, ciemność. Skórcze parte…matko, zaraz mnie rozerwie, nie dam rady. Karol głaszcząc mnie po ręce, mówi spokojnie „oddychaj, oddychaj” – „Sam se k****oddychaj”. Za chwilę dolewa oliwy do ognia i oświadcza, że ma dla mnie niespodziankę, i po wszystkim jedziemy do dr Irena Eris SPA – „w dupie mam to SPA!!!”. Też sobie wybrał moment, na informowanie mnie o niespodziankach ;] Trzy, może 4 skurcze parte, i Lena była już z nami. Była godz. 23:00. Wyrobiłam się, data była ładna :) Takiej ulgi, nigdy jeszcze nie doświadczyłam, cóż za wspaniałe uczucie. Karol ogarniał młodą z pielęgniarką, ja w tym czasie chwyciłam za telefon i zadzwoniłam do mamy i brata. Chwilę później, przynieśli mi Lenkę i nic więcej się już nie liczyło :)

No cóż, czy było łatwo, tego nigdy nie powiem. Ale na pewno, było warto :)

Baby shower cake

fot. Pinterest

Ten tekst bierze udział w konkursie blog roku w kategorii tekst roku

Komentarze  

# paula 2014-05-31 17:43
foto straszne.... hahaha
Odpowiedz
# mamwsiodle 2014-06-01 07:58
to chyba najobrzydliwszy tort świata.
Odpowiedz
# Matka Polka 2014-06-01 18:11
Tort niestety nie urzeka, mówiąc delikatnie ;)
Odpowiedz
# mama x 4 2014-07-03 20:46
ten tort przyćmił swą wątpliwą urodą cały tekst, najpierw się przeraziłam a teraz nie mogę przestać się śmiać
Odpowiedz
# Matka Polka 2014-07-04 09:22
#mama x 4- pewnie tak, ale jak go zobaczyłam, to musiałam wrzucić to zdjęcie ;)
Odpowiedz
# Sylwia 2014-09-22 10:46
Świetnie napisana relacja! Czytałam bez wytchnienia. mam nadzieję, że moje porody też pójdą "tak gładko" :)))
Odpowiedz
# ja 2015-01-29 19:49
Moj trwal 4 godziny i bolalo bo to nie relax w spa ale byl najpiekniejszym pezyzeciem jakie moglam sobie wyobrazic, moc urodzic silami natury! Tydzien pozniej plakalam ze to juz za mna.. Ze drugi moze nie byc tak fascynujacy bo drugi:)
Odpowiedz
# Ewa 2015-03-04 22:33
Bułka z masłem... haha... Mój poród trwał 1,5h w I fazie i 10min w II fazie i było to najokrutniejsze , najbardziej bolesne i najgorsze doświadczenie w moim życiu! Dziwne, że to, co zarazem najcudowniejsze może być najbardziej bolesne na świecie. Po porodzie odpowiadając na pytania' jak poród? Taki szybki, pogratulować... ' odpowiadałam, że tego rodzaju bólu nie potrafię opisać słowami. Więcej na ten temat niedawno u mnie w notce:
http://anielkowelove.blogspot.com/2015/02/cud-narodzin-dziecka-to-najpiekniejszy.html

Pozdrawiam i życzę szybkiego 'zakurzania' wspomnień o bólu :)
Odpowiedz
# nierodzacaa 2015-07-05 22:16
w skali od 1 do 10 jak oceniasz ból?
Odpowiedz
# Matka polka 2015-07-06 06:23
#nierodzaca- 11 :)
Odpowiedz

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież