Zosia samosia

Share

Sobota rano. Weekend jak każdy inny. Lena z Karolem śpią do oporu (to jedna z miliona rzeczy, które przekazał jej w genach :), a Ina oczywiście o 7 rano przybiegła do sypialni i donośnym głosem domagała się, abym wstała z łóżka, ostentacyjnie ciągnąc mnie za rzęsy i otwierając mi powieki ;/ Wyjścia zatem nie miałam, ruszyłam swoje cztery litery i zabrałam się za rutynowe czynności. Należą do nich również cotygodniowe zakupy. Skorzystałam zatem z okazji, że Lena spała, i zrobiłyśmy z Iną szybką ewakuację do sklepu. Dla Iny samo hasło spacer czy dada, wyzwala w niej taki poziom energii, że zaczyna na najwyższych obrotach ubierać buty, i resztę ciuchów, po czym pędzi do drzwi. Ma zaledwie 1,5 roku, więc nie oczekuję od niej jakiejś wyjątkowej samodzielności, ale skubana jest tak uparta, że czasami nie mam wyjścia, i cierpliwie czekam, aż uda jej się lepiej, bądź gorzej, przygotować do wyjścia :) Sama „woła” windę, sama koniecznie musi otworzyć drzwi do garażu, wszystko sama sama sama. W sklepie też mam wrażenie, że nie wiele ja mam do powiedzenia, a i ten mały smród dyktuje warunki :)

Ina samosia

Ina samosia

Ina somosia

Ina somosia

Ina samosia

Ina samosia

Ina samosia

Ina samosia

Ina samosia

Ina w aucie

Ina w sklepie

Ina w windzie

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież