I dupa boli

Share

Mistrzem jazdy na desce to ja jeszcze nie jestem, i raczej nigdy nie będę. Ostatnio miałam długą przerwę, jakieś 3 lata, i trochę mi zajęło, zanim znów pewnie zaczęłam zjeżdżać. Niestety nie obyło się bez siniaków, i to takich konkretnych...no i bolącego tyłka. Dziś ambitnie poszłam sobie jeszcze na godzinkę na stok, jak już położyłam Inę, i na ostatnim zjeździe zaliczyłam taką glebę, że myślałam, że zacznę wyć ;/ Oczywiście jak to w życiu bywa, spadłam na to sami miejsce, w którym dorobiłam się ogromnej śliwy, jakieś 2 dni temu.

deski na stoku

Stok Nosal

Stok Nosal

Siniak

Jazda z dziećmi to mała logistyka. Raz 2 godziny jeździ Karol, następne 2 godziny ja, i tak w kółko. Na szczęście stok mamy pod samym hotelem i na zmianę zostajemy z dziewczynami na miejscu, lub siedzimy w pobliskiej karczmie na gorącej herbatce :) Lena w tym czasie głupkuje na śniegu, a Inka najczęściej śpi. Od kilku dni namawiam też Lenkę, na naukę jazdy na nartach, ale niestety za każdym razem odmawia. Stwierdziłam zatem, że nic na siłę. Za jakiś czas sama zechce…albo i nie :)

Snowboard

Ina śpi na stoku

Dziewczyny na karocy

Ina pije kefir

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież