Jak usypiać?

Share

Jak usypiać? To pytanie, zadaje sobie chyba większość rodziców, zwłaszcza tych „ świeżych”, którzy uczą się dopiero obsługi dziecka i pragnęliby zrobić wszystko, aby ich pociechy przesypiały całe noce, a przynajmniej dużą ich część. Przyznam szczerze, że jak urodziła się Lenka, to ok 3 miesięcy próbowałam różnych metod. Lenka generalnie spała w nocy ładnie, budziła się raz na karmienie, ale większy problem stanowiło dla nas usypianie. Skubana była tak twarda w swoim marudzeniu, że potrafiła zasypiać jakieś 2 - 3 godziny. Przez przypadek, odkryliśmy magiczną metodę „suszarki”,  po włączeniu której, Lenka zasypiała w ciągu minuty. Jednak im dalej w las, tym suszarka musiała chodzić coraz dłużej, a  ja stwierdziłam, że czas chyba zasięgnąć porady kogoś mądrzejszego. Poszperałam trochę w Internecie i natknęłam się na książkę „Jak usypiać?” Giny Ford, która zrewolucjonizowała moje życie i do chwili obecnej uważam, że jest to najlepszy poradnik dla rodziców, jaki kiedykolwiek pojawił się na rynku.

Przeczytałam ją od deski do deski, napisana łatwym językiem, dzięki czemu wchłonęłam ją dosłownie w kilka godzin. Tego samego dnia postanowiłam, że wdrażam w życie wszystkie jej rady i twardo się ich trzymam. Uwierzcie mi na słowo, Lenka reagowała książkowo, aż byłam w szoku, że dziecko jest tak łatwe w obsłudze, jak tylko jest się konsekwentnym w swoich działaniach.

Zanim wybierzecie metodę usypiania, konieczne jest zweryfikowanie kilku podstawowych kwestii. Główna z nich to RUTYNA DOBOWA. Dla małego potworka ważne jest, aby każdy dzień wyglądał tak samo, aby wszystkie dobowe czynności, odbywały się w ten sam sposób i o tych samych godzinach. U Lenki wyglądało to tak:

7:00 pobudka i karmienie
9:00 drzemka  - nie dłuższa niż 45 minut
11:00 pobudka i karmienie
12:00 drzemka – nie dłuższa niż 2 godziny 15 minut
14:15/14:30 karmienie
16:30 drzemka – może potrzebować 15 minut snu, jeżeli wcześniej spała krócej
17:00 karmienie
18:30 kąpiel i rytuały związane z układaniem dziecka do snu
19:00 sen i tak do rana….

Nie przekładajcie kąpieli i snu na późniejsze godziny, bo dziecko i tak obudzi się jak co dzień, a do tego będzie rozdrażnione i niewyspane. Nie wprowadzajcie niezliczone liczby drzemek w ciągu dnia. Ilość snu jakie potrzebuje dziecko jest stała. Jeżeli będzie spało za dużo, nie zaśnie o prawidłowej godzinie, bądź będzie się budzić w nocy.

Inna kwestia to PRAWIDŁOWE ILOŚCI POKARMU, zgodne z zapotrzebowaniem na konkretny miesiąc życia. Da to Wam gwarancję, że dziecko nie budzi się w nocy dlatego, że jest głodne, tylko dlatego, że jest do tego przyzwyczajone i trzeba na ten zwyczaj znaleźć metodę.  Ważną rolę w procesie usypiania dziecka odgrywa układanie go do snu w jego WŁASNYM ŁÓŻECZKU. Nigdy nie byłam zwolenniczką spania z dziećmi, bo po prostu uważam, że rodzice też muszą mieć swoją chwilę na odpoczynek. Z  doświadczenia moich koleżanek wiem, że te dzieci, które jako niemowlaki śpią w łóżku rodziców, mają problem z przeniesieniem się do własnego łóżeczka i taka sytuacja może trwać nawet 4-5 lat!

Jeżeli macie już uporządkowane powyższe kwestie, czas wrócić do usypiania. Ja wybrałam metodę KONTROLOWANEG PŁACZU (jest jeszcze metoda WYPŁAKIWANIA SIĘ, ale wydała mi się mniej skuteczna).  Kładliśmy Lenkę jak zwykle o godz. 19:00 spać. Ona jak zwykle wyła w niebogłosy. Utulaliśmy ją, przygaszaliśmy światło, wychodziliśmy z pokoju i zamykaliśmy drzwi. Pierwszy raz mogliśmy wejść do pokoju po 5 minutach płaczu. Weszłam, pogłaskałam ją w ciszy i wyszłam. W pokoju można być co najwyżej 2 minuty i co ważne, nie można w tym czasie brać dziecka na ręce. Potem 10 minut, po kolejnym razie 15 minut i więcej razy już nie było. Lenka zasnęła. Pierwszy dzień usypiania zajął nam ok 45 minut nieprzerwanego płaczu. Drugi dzień już tylko 30 minut, a trzeciego dnia Lenka zasnęła bez płaczu. Ta metoda jest trudna i wymaga niezwykle silnej woli, ale naprawdę skutkuje. Musimy pamiętać, że dziecku nic się nie dzieje. Nie jest głodne, nie ma mokrej pieluchy, płacze - bo tak manifestuje swoje niezadowolenie. Ale jak tylko przyzwyczai się do nowych nawyków, zacznie zasypiać bez problemu. Dodam jeszcze, że zasypianie w ciągu dnia, po wdrożenniu tej metody, również stało się bezproblemowe.

Z Inką problemów z zasypianiem generalnie nie było, bo od samego poczatku wprowadziliśmy rutynę dnia,i Inka spała bez problemów.

Wprowadzenie tej metody nauczyło Lenkę zasypiać w spokoju, gdyż podczas pierwszych 3 miesiący jej życia, każde usypianie trwało 2-3 godziny i było okupione potwornym płaczem, na które niestety nic nie działało. W najbliższym czasie przygotuję dla Was posta, jak wygląda usypianie w ciagu ostatnich pięciu lat - od tamtego czasu, do dnia dzisiejszego, czyli JAK USYPIAĆ? CZ. 2.

 

Jak usypiać

Jak Usypiać

Komentarze

# Justyna 2014-05-31 18:42
Moj synek budzil sie doslownie.co godzine przez cala. noc bo chcial cycy i nie mowie tu o smoczku ktorego nie chcial az w koncu pow dosc 1,5 roku temu ( ma juz 4 ) i od tej pory kiedy. naopowiadalam mu ze.cycus jest chory itp i juz nie jest dla niego.spomy cala noc :) pozdrawiam wszyalstkie Matki polki
Odpowiedz
# mama 2014-05-31 19:13
dla mnie to metoda nie do przyjęcia.... pozwolić dziecku na wycie 45 minut.... masakra. ja nie pozwalałam na płacz, głaskałam tulilam i mówiłam dobranoc, opowiadałam bajki, śpiewałam i usypiałam dawałam miłość czułość i bliskość a czas do siebie dla męża też miałam i nadal mam. dzis corka ma 20 miesiecy i zasypia sama, bajka kołysanka i zasypia sama bez płaczu i nigdy nie plakała.. jak dziecko płacze to znaczy ze ptrzebuje bliskosci a nie odtrącenia
Odpowiedz
# matka wygodnisia 2015-03-28 09:35
noz sie otwiera idealna matko polko. to jest jedna z metod. autorka nie napisala ze stosuje ja noc w noc. ja rowniez uzylam tej metody jak jeden z synow wypluwal smok i co kwadrans plakal. nam zajelo to 2 godziny odkladania i brania na rece.. odkladania i brania... odkladania i tak w kolo.. az zasnal. od tamtej pory umie spac spokojnie bez smoczka. mysle ze nie odbilo sie to jakos negatywnie na jego psychice. teraz synowie maja po 11 miesiecy i wygladaja na szczesliwcyh
Odpowiedz
# Matka Polka 2014-05-31 20:25
Niestety nie znam idealnej metody na usypianie, ale znam skuteczną. Każdy postępuje zgodnie z własnymi zasadami, więc nikogo do tej metody nie zmuszam. Wiem jedno, nie mogłam ani nie chciałam pozwolić sobie na nieprzespane noce swoje i dzieci. Owszem, mogłam wybrać kilkugodzinne noszenie, bujanie, suszarkę czy wozenie dziecka w nocy autem, ale wolałam poświecić trochę ponad godzinę, aby moje dziecko zasypiało w spokoju i było wyspane, dzięki czemu ja byłam też wypoczęta i wyspana i w ciągu dnia mogłam poświęcić im mnóstwo czasu i dać tyle miłości, na ile zasłużyły.
Odpowiedz
# Ines 2014-05-31 21:11
ale zasypianie z płaczem to chyba nie należy do "zasypiania w spokoju" czy mylę się?
Odpowiedz
# Agu 2014-05-31 21:14
Jaka jest różnica między "wypłakiwaniem się" a "kontrolowanym płaczem"? I czy dziecko zauważa tę różnicę?
Odpowiedz
# Jakub Radzikowski 2014-05-31 21:29
Różnica jest prosta. Wymuszenie czegoś a realna potrzeba.
Odpowiedz
# Ania 2014-06-01 06:54
Małe dzieci nie wymuszają, tylko wyrażają swoje potrzeby w jedyny sposób jaki umieją! Metody koszmarne.
Odpowiedz
# Sarah 2014-05-31 21:15
Wystarczy przytulic dziecko i zasnie !
Odpowiedz
# Iza 2017-04-12 08:22
czy Pani czytała wpis? Dziecko miało trudności z zasypianiem, potrafiło płakać 2-3 godziny (nie w czasie metody, tylko przed), więc nie wystarczy "przytulić i zaśnie". Naprawdę dzieci są różne, niektórym to wystarczy, a niektórym absolutnie nie. Są dzieci, które świetnie śpią z rodzicami i takie które za nic się nie położą obok, żeby zasnąć. Może to dla Pani nieprawdopodobn e, bo ma Pani inne dzieci, ale takie typy też bywają i jakoś trzeba pomóc dziecku w zaśnięciu.
Odpowiedz
# Miśka 2014-05-31 21:17
A robiono badania i UDOWODNIONO, ze dzieci, które się zostawia do wypłakania mają podwyższony poziom kortyzolu i zą bardziej podatne na wszelkie inne zranienia psychiczne (ergo, zranione psychicznie już są).

Ja z dzieckiem sypiam i NIGDY nie płakał dłużej jak pół godziny (musiał być wtedy chory z wyżynającymi się zębami na raz). Przesypiamy niemal wszystkie noce od jego czasu noworodkowego, bo od razu wzięłam go do siebie i nie było problemu ze wstawaniem po 8 razy w ciągu nocy - bo nie było potrzeby wstawania. Obecnie, po dwóch latach, bez noszenia, tulenia, głaskania - syn bierze mnie za rękę, kładzie do łózka, przykrywa się kołderką i usypia sam w 20 minut. Bez budzików, zegarków i hitlerowskiej musztry. Można? Można :)
Odpowiedz
# Natalia 2017-04-22 08:21
Super! Moj ma 6 miesięcy zasypial zawsze przy piersi
Odpowiedz
# Jakub Radzikowski 2014-05-31 21:25
Powyższe komentarze zalatuja hipokryzja. Zgadzając sie na wszystko co chce dziecko, w tym wymuszanie płaczem chorujemy małego egoiste. Do hitlerowskich obozów to jeszcze bardzo daleko. Sam stosowałem taka metodę, był to pomysł mojej zony, który nie od razu byłem w stanie zaakceptować. Serce mnie bolało słysząc płacz Zosi. Jednak z perspektywy czasu uważam ze to była właściwa decyzja. Mamy super szczęśliwe dziecko, które jak ma problem to rozmawia z nami a nie kryje sie za płaczem i histeria w oczekiwaniu na poglaskanie i rozwiązaniu problemu za nie. Każdy ma swoje metody i każdy wychowuje dziecko tak jak potrafi najlepiej. Każda z tych metod ma swoje zalety i wady. Uważam że dopiero za kilkanaście lat albo nawet kilkadziesiąt będziemy w stanie powiedziec czy odnieśliśmy sukces wychowawczy. Osiągniemy go jeśli wychowamy dobrego człowieka.
Odpowiedz
# Beata 2014-05-31 21:52
Dobrego człowieka może i wychowacie, ale w jakim psychicznym będzie stanie oto jest pytanie.
Odpowiedz
# Maria 2014-06-01 06:18
Panie Jakubie, jak niemowlak może być egoistą? To trochę niepoważne z Pana strony tak pisać. Jak Pan by się czuł, jakby chciał się Pan przytulić do żony na dobranoc, do ukochanej osoby, a ona by tylko przyszła, przytuliła Pana i poszła do drugiego pokoju? Analogicznie - dziecko potrzebuje ciepła, przytulenia i obecności drugiej osoby. Lubi Pan spać z ukochaną osobą? Dziecko też. I tego potrzebuje.
Odpowiedz
# Kasia 2014-05-31 21:30
Przykro się to czyta.
Polecam książkę "Zasypianie bez płaczu".
Odpowiedz
# kate 2014-05-31 21:31
Pozwalając się malutkiemu dziecku wypłakać tworzysz w nim poczucie niezrozumienia. Dziecko może zacząć tworzyć z rodzicem/rodzic ami więź unikającą bądź abiwaletną, które mogą odbić się na całym przyszłym życiu. Naukowo udowodniony jest poziom kortyzolu u płaczących dzieci oraz fakt, że takie dzieci, które też dzięki podobnym metodom jako malutkie szkraby, teoretycznie ,,potrafią się sobą zająć'' a w środku, wewnątrz siebie tak naprawdę całe chodzą i mają silny poziom stresu, który niekoniecznie okazują histerią.
Dziecko, a niemowlę zwłaszcza, aby stworzyło zdrową więź z rodzicem, musi czuć, że jego potrzeby są zaspokajana a nie przeczekane czy bagatelizowane.
Odpowiedz
# Ewelina 2014-05-31 21:32
Nie wyobrażam sobie w jakim stanie musiało być dziecko po 45 minutowym płaczu! To napewno nie jest dobry sposób na spokojny sen wystarczy dziecko przytulić, pogłaskać i zaśnie. Ja usypiam małą w naszym łóżku, potem przekładam do łóżeczka, zdarza się, że muszę ją czasem usypiać na rękach
Odpowiedz
# Margaritka 2016-04-04 16:09
Każdy ma swoje metody wychowawcze i sposoby kładzenia dziecka do snu. Nie rozumiem jednak dlaczego się tak czepiacie tych 45 minut płaczu. Przecież Matka Polka napisała że jej córeczka płakała tyle tylko za pierwszym razem, a nie codziennie. Poza tym rodzice wchodzili do pokoju w tym czasie i ją uspokajali. Dziecko musi się przyzwyczaić do pewnych rzeczy. Ja też w taki sposób nauczyłam zasypiać swojego najmłodszego synka, chociaż ja miałam szczęście bo on płakał tylko przez kilka minut, a potem spokojnie spał aż do pierwszego karmienia. Ja miałam wieczór dla siebie i męża i byłam matką zadowoloną a dziecko było wyspane i szczęśliwe. Do tego nie ma żadnych problemów emocjonalnych bo wie że jak potrzebuje zawsze może przyjść i się przytulić. pozdrawiam
Odpowiedz
# kate 2014-05-31 21:37
a i jedna rzecz raz na zawsze musi być rodzicom wtloczona!

Nie ma czegoś takiego jak WYMUSZANIE niemowlęcia! Wymuszać może dorosły, tak samo jak manipulować i terroryzować co widać chociażby w tym artykule. Dziecko, które nie potrafi mówić używa płaczu jako metody komunkacji! Skoro płacze to jakaś jego potrzeba, o której jeszcze nie nauczył się mówić, jest niezrealizowana ! To że pielucha jest czysta a dziecko najedzone nie znaczy, że w tej aktualnej chwili coś dziecku nie doskwiera (ból zęba, głowy, gardła, ciepło, zimno, zdrętwienie kończyn od jednej pozycji, nadmiar bodźców i wrażeń itp.). Przerażający jest brak uczuć i empatii!
Odpowiedz
# Beata 2014-05-31 21:39
Dodam jeszcze, że dzieci bardzo krótko są małe. Ja wolę czerpać jak najwięcej z tego czasu, przytulać, nosić, poświęcać swój czas, nawet w nocy. To procentuje. A dzieci wyrastają, szybciej niż myślicie. I jeszcze Wam zabraknie tej bliskości... Takie uczenie przesypiania nocy to zwykły egoizm, brak liczenia się z potrzebami dziecka.
Odpowiedz
# Jakub Radzikowski 2014-05-31 21:43
Z tego co widzę mamy samych specjalistów od psychologii dziecięcej a raczej niemowlęcej.
Odpowiedz
# didi 2014-05-31 21:44
,,Z doświadczenia moich koleżanek wiem, że te dzieci, które jako niemowlaki śpią w łóżku rodziców, mają problem z przeniesieniem się do własnego łóżeczka i taka sytuacja może trwać nawet 4-5 lat!''- straszne! koleżanki na zakładaniu tipsów snuły te straszne z doświadczenia opowieści? i co z tego, że 4-5 letnie dzieci śpią z rodzicami? co w tym złego? kilka krótkich lat, a energia, bliskość i poczucie bezpieczeństwa dla wszystkich na całe życie.
Odpowiedz
# zanaa 2014-05-31 21:46
Straszne jest to co piszesz;( nie potrafiłabym tak na 5 minut dziecka zostawić!!! serce by mi pękło, jeśli nie reagujemy na płacz dziecka - dziecko uczy się, tak to prawda,a le tego, że nie może polegać na rodzicach,a w dalszej konsekwencji w dorosłym życiu w ludziom...
Odpowiedz
# Laura 2014-05-31 21:52
Moim zdaniem taka "metoda" zabija zaufanie dziecka do rodzica i pozostawia je samo sobie, wtedy gdy woła o pomoc, miłość... Kiedy wymęczone i zrezygnowane zasypia rodzic się cieszy, że odniósł sukces. Potworne!!!
Odpowiedz
# Beata 2014-05-31 21:54
Okropne i smutne...
Odpowiedz
# Beata 2014-05-31 21:55
Takie dziecko w przyszłości może nie ufać rodzicom i niechętnie dzielić się swoimi problemami.
Odpowiedz
# Buba 2014-05-31 21:57
Polecam lekture "madrzy rodzice" moze autorke tekstu poruszy i pana jakuba rowniez
Odpowiedz
# Irmina 2014-05-31 22:25
Kobiety, czy Wy na prawde jestescie takimi idiotkami, czy tylko takie z siebie robicie? To tylko w tym kraju jest możliwe tak żygać na ludzi, o których nic się nie wie. Można się nie zgadzać z tą metodą, ale co Wam robi obrzucanie błotem autorkę? Chcecie podnieść swoją samoocenę? Życie się Wam nie układa i zazdrościcie jej? Dla mnie to co czytam w Waszych komantarzach to skandal! Powinniscie sie wstydzic!!! A w sprawie posta dodam tylko, że ja chyba też bym sie nie zdecydowala na ta metode.
Odpowiedz
# Ania_Sheffield 2014-05-31 22:25
Hejhej, ciekawy post. Ja osobiscie nie stosowalam tej metody, bo Jozek spal z nami do jakiegos 10 miesiaca, i ogolnie jest dobrym spiochem. Naszla mnie jednak inna refleksja, po przeczytaniu posta i komentarzy pod nim. Rzadko sie zdarza taki poziom agresji, nienawistnych slow i przekonania o wlasniej nieomyslnosci jak w komentarzach internetowych mam. Kobietom sie wydaje chyba ze fakt urodzenia i utrzymania przy zyciu dziecka daje im prawo do krytykowania, oceniania i obrazania kazdego kto ma inne pojecie o rodzicielstwie. Koszmar jakis. Dzielna jestes, ze Cie to nie zraza.Pozdrowie nia dla dziewczyn od Jozka!
Odpowiedz
# Karol 2014-05-31 22:30
Widzę, że blog stał się nad wyraz popularny. Zwłaszcza wśród miłośniczek psychologii dziecięcej. Drogie Panie, czytajcie, czytajcie, czytajcie. A nie osądzajcie :) Niech każda wybierze swoją metodę. Ot co :)
Odpowiedz
# Agu 2014-06-01 07:38
Jesteśmy przede wszystkim matkami, które starają się wychować dzieci w zgodzie z ich naturą i potrzebami, a do tego, owszem, przydaje się chociaż odrobina wiedzy o psychice dziecka. A kiedy widzę, że ktoś ewidentnie krzywdzi dziecko i jeszcze poleca takie metody innym, czuję się w obowiązku zwrócić uwagę i uświadomić. Nie osądzam, ale staram się wytłumaczyć dlaczego według mnie takie metody są nie do przyjęcia. Dziecko samo zasypia, rodzic ma swoje łóżko dla siebie, ALE JAKIM KOSZTEM?
Odpowiedz
# Aneta 2014-05-31 22:42
jak mam nie osadząc Karolu ? blog jest po to ,aby czytać ,ale od dziś KONIEC -trzeba byc psychicznym,zeb y tak usypiać dziecko. Mam nadzieje,ze jak będziesz starszą osoba też bedziesz wyć( z bólu, z rozpaczy etc)bedzie Ci źle ,ale co tam Twoje dziecko wtedy stwierdzi,ze musisz się wypłakać. Autorka tego bloga nie wie co to miłość do dziecka
Odpowiedz
# Karol 2014-06-01 10:24
cóż to będzie za idealny świat, jak Wasze dzieci dorosną :) cud, miód i malina :) Same wyedukowane, czytające Matki. Do boju Mamy :)
Odpowiedz
# Honorata 2014-05-31 23:18
jak słodko śpi.
Odpowiedz
# Michał 2014-06-01 03:52
Przeraźające! Opamiętajcie sie kobiety! Smutne jest Wasze zachowanie...id zcie się lepiej wyspowiadać dziś do kościoła, bo przy tym poziomie agresji, jeszcze zrobicie krzywdę dziecku!
Odpowiedz
# paja 2014-06-01 04:00
Jestem przerażona ile matek w dzisiejszych czasach tresuje swoje dzieci. Mam córeczkę 6 miesięczną i nigdy w życiu jej nie zawiodłam. Jestem na jej każde zawołanie i to moje poświęcenie jest normalne bo w końcu świadomie się decydowałam na dziecko. A ono potrzebuje bardzo dużo miłości i czułości żeby się prawidłowo rozwijać. I nie musiałam czytać książek żeby o tym wiedzieć. Płacz dziecka to sposób komunikacji z nami i nie można go lekceważyć. Nie jest to wymuszanie na nas. To wołanie o pomoc. I jest mi niezmiernie przykro jak matki wprowadzają metody niezgodne z naturą i tym samym krzywdzą swoje dzieci które są bezbronne i nas potrzebują. Jak można zostawić samo dziecko płaczące za zamkniętymi drzwiami? Proszę się odnieść do natury. Czy widziała pani kiedykolwiek matkę ssaka która porzuca swoje małe i śpi oddzielnie? Czy widziała pani piszczące małe zwierze i brak reakcji ze strony jej rodzicielki? Proszę zajrzeć w głąb swojego serca a nie czubka swojego nosa iskoro zdecydowała się pani na dziecko to proszę to udźwignąć i dać dziecku to czego pani sama potrzebuje. Bezpieczeństwo i miłość. Ciekawe jak by się pani czuła porzucona przez matkę albo męża ze strachembi nieukojonym płaczem w pokoju.
Odpowiedz
# Mama Emilki i Hani 2014-06-01 05:01
Metoda kontrolowanego płaczu?????? W jakich my czasach żyjemy?????? Nie chcę nawet myśleć co się u dziecka w środku, w główce wtedy dzieje....
Odpowiedz
# kasia 2014-06-01 06:03
OMG, jestem w szoku, że ktoś jeszcze stosuje tą metodę. moi rodzice ją stosowali wobec mnie i pamiętam z dzieciństwa, ze była dla mnie czymś oczywistym. strasznie przeżywałam tą pustkę, nasłuchiwałam głosów, płakałam w poduszkę. przeżyłam szok jak wyjechałam na wakacje i widziałam jak usypiani są przez swoich rodziców moi kuzyni ( w podobnym wieku co ja) - mama albo tata przytulali ich, opowiadali o wydarzeniach dnia itd aż nie zasną - zwykle jakieś 10-15 min to trwało. pamiętam, że ja jeszcze wiele razy leżałam i leżałam myśląc jak bardzo świat jest niesprawiedliwy i dlaczego moi rodzice nie chcą mi poświęcić tych kilku minut na czułość - a w ciągu dnia przecież każdy się spieszy i nie ma wiele czasu na takie rzeczy.nawet jak to piszę teraz bardzo mocno to przeżywam. mimo, że byłam mała bardzo dobrze to pamiętam. może niekoniecznie jakieś konkretne zdarzenia ale uczucia, samotność i stres. do dziś moje relacje z rodzicami są jedynie poprawne, daleko im do zażyłości i prawdziwej bliskości.
Odpowiedz
# Karina 2014-06-01 07:04
Peace&love ludzie.Troche tu wszystkich ponosi!
Odpowiedz
# Sabina 2014-06-01 07:30
Ludzie, czy Wy potraficie czytać? Laska napisała o metodzie Giny Ford, opisanej w bestsellerowej książce, a Wy odnośicie się do tego, jakby sama to wymyśliła! Tysiace ludzi stosuje ta metode, każdy wybiera taką jaką woli.
Odpowiedz
# Sebastian 2014-06-01 07:34
O poziomie waszej dyskusji nawet nie bede pisal- żałosne! Z ciekawości wszedłem na inne posty tej pani i jakoś dzieci nie wydaja sie na nich nieszczesliwe.. .ba, matka spedza z nimi czas! Po waszych komentarzach rece mi opadly! Hieny!!!!
Odpowiedz
# Miśka 2014-06-01 08:00
Panie Sebastianie, to jest blog. też mogę zrobić kompilację zdjęć mojego zadowolonego syna i kompilację zdjęć mojego zapłakanego syna, ale na chłopski rozum - nigdy nie poradziłabym nikomu takiego sposobu traktowania małego dziecka.
Pod spodem kilka publikacji:

Język płaczu niemowlęcia:
http://zakupydladziecka.pl/niemowlak/swiadomi-rodzice/49-jezyk-noworodkow-czyli-jak-wlasciwie-odczytac-placz-niemowlaka

Położne o płaczu dziecka - i jak reagować!!!!
http://www.babycentre.co.uk/i/midwives/translated_articles/polish/reasons_babies_cry.pdf

I na koniec publikacja o tym, dlaczego płacz dziecka działa destruktywnie na mózg. Proszę to sobie zestawić z "kontrolowanym" 45-minutowym płaczem.
http://www.przytulmniemamo.pl/vertical-warto-przeczytac/vertical-artykuly/vertical-madrzy-rodzice-2.html

I proszę bez sarkastycznych komentarzy w stylu: "wszyscy komentujący to psychologowie". Starczy trochę poszukać i się znajdzie odpowiednie informacje i odpowiednie badania, a nie podręcznik tresury - bo tak, na zegarek, to się tresuje, a nie wychowuje. Tak się uczy psa trzymać siku dopóki właściciel nie wróci z pracy, a nie dziecko spać na zawołanie. Dziecko też musi mieć odpowiedni poziom hormonów odpowiadających za przechodzenie w letarg, żeby spokojnie zasnąć, a hormony nie produkują się na zegarek.

jest mi też przykro, że rodzice w ogóle polecają tę metodę. Ja nie chciałabym siedzieć i płakać, opuszczona, w ciemnym pokoju, zmuszona do zaśnięcia, a mąż przyjdzie na 2 minuty, pogłaska mnie i wyjdzie, i tak trzy razy, a potem nic!

Powiem jeszcze tylko jedną rzecz - a propo dzieci, które nie płaczą, bo wiedzą, ze nikt nie przyjdzie. Mam znajomą pracująca w domu małego dziecka - swoją drogą matkę trójki już dorosłych dzieci. Kobieta opowiadała, jak miała nocne zmiany. Mówiła, że w pokojach malutkich dzieci, rocznych, półrocznych, dwuletnich, przez cała noc panuje cisza. Przerażająca cisza. Te dzieci się budzą, patrzą, potrafią tak leżeć godzinami, z otwartymi oczami, nie reagując na nic. Takie dziecko nie daje znac o niczym - i to zawsze jej mrozi krew w żyłach, ponoć nocek w domu dziecka nikt nie lubi.

Zastanówcie się... jeżeli jedno dziecko nie płacze, to sukces rodzica? A jeżeli ogromna grupa dzieci nie płacze, dlaczego to przeraża? Przecież różnicy nie ma - i rodzic, i opiekun ma spokojną noc, bo dziecko nie płacze, nawet, jeżeli się obudzi... o taki efekt chodzi w tej metodzie?
Odpowiedz
# ela 2017-01-11 13:04
Właśnie się popłakałam. A zawsze byłam twarda ;) Moja koleżanka mi też opowiadała, że zastosowała tę metodę i że działa...Muszę się przyznać, że i ja temu uległam i jeden wieczór moje dziecko płakało. Miałam takie wyrzuty sumienia, że i tak pół nocy nie spałam. Następnego dnia moja córeczka była jakaś smutna, bardziej niż zwykle się do mnie tuliła i to mnie przekonało, że nigdy więcej. Za kilka dni kończy 2 latka, nadal z mężem na zmianę ją usypiamy, czytamy bajki, czekamy aż zaśnie a później w nocy idziemy jak woła, kładziemy się obok i tak zwykle budzimy się razem bo zasypiamy już na jej łóżku (specjalnie kupiliśmy większe, bo w naszym spać nie chce, tylko u siebie, ale z mamą lub tatą;))Marzymy, aby mieć cały wieczór dla siebie, ale trudno. I nie ziejcie jadem, można mieć inne zdanie, ja swojej koleżance poleciłam książkę "Mądrzy rodzice", pewnie nie przeczytała, teraz jest w ciąży z drugim dzieckiem i pewnie też będzie stosowała powyższą metodę, ale czy dlatego mam przestać się z nią przyjaźnić?
Odpowiedz
# Jagoda 2014-06-01 08:04
Dziecko to przede wszystkim mały ssak, zachowuje się instynktownie. Jeśli płacze kiedy mamy nie ma to znaczy, że dla niego mama go opuściła, a On jest sam i nie czuje się bezpiecznie. W jakiejś ksiażce przeczytałam, że dzieci przestaja nawoływać rodziców (plakać) i udaja martwe, tak jak zwierzęta w obronie przed drapieżnikami. Przykro się czyta, że w tych czasach ktoś robi takie rzeczy.
Odpowiedz
# NAT 2014-06-01 08:15
Auć. Najpierw o "metodzie". Parę lat temu mieszkając w kraju pachnącym żywicą zastanawiałyśmy się z ciotką, czemu te dzieci, a później dorośli są takimi egoistami. I mam tu na myśli konkretnie ten właśnie kontynent. Gdy urodziłam syna, dowiedzsiałam się, że z dzieckiem nie wolno spać, należy je zostawiać same w łóżeczku, ewentualnie przychodzić co jakeś 10 minut, stopniowo wydłużając czas. Moje znajome tak właśnie robiły - wyłączały elektroniczną niańkę, zamykały drzwi i schodziły na dół oglądać TV. Metoda działała, po trzech dniach taka mama włączała baby monitor i była cisza. Ale moim zdaniem to tylko pozory, bo gdzieś tam w środku to dziecko jest przerażone i nauczyło się, że nie może liczyć na najbliższe mu osoby. Pierwsze dziecko urodziłam w Polsce, spałyśmy razem do 8 roku życia. Córka ma 11 lat, jest bardzo samodzielna, doskonale stawia granice, jestinteligentn a i świetnie się uczy. A jednocześnie bardzo wyrazista - generalnie zna swoją wartość. Nie jest idealna, walczy oswoje, dyskutuje godzinami, bywa leniwą. Ale nie o to chodzi. Świetnie sobie radzi w szkole, z rówieśnikami, w życiu. Mimo, iż z jej ojcem rozstaliśmy się bardzo wcześnie, miała 20 miesięcy, to oboje staramy się dać jej maksimum zrozumienia i bezpieczeństwa. Mając lat 8 po prostu stwierdziła, że to koniec i nie ma już potrzeby dalej ze mną spać. Śpi sama w pokoju, czyta, pisze, słucha muzyki i jest zachwycona. W kwestii syna, to spróbowałam metody opisywanej przez autorkę. Po dwóch tygodniach dziecko wcale nie chciało zasypiać. Lekarz tłukł mi do głowy, że to doskonały pomysł, ale ja z ulgą olałam wszelkie "zalecenia" i podążyłam za podszeptami intuicji. Spaliśmy razem, karmiłam do 25 miesiąca, więc oboje korzystaliśmy na wspólnej bliskości. Gdy zmieniłam państwo zamieszkania, bałam się co to będzie, ale syn był zachwycony swoim ńowym łóżeczkiem i chętnie tam sypia. Minęło blisko 2 lata, czasami do nas przychodzi, ale zwykle wiąże się to z poczuciem bezpieczeństwa - mama dużo pracuje i jak jej nie ma cały dzień, to fajnie się nocą poprzytulać.
Odnośnie krytyki pod tym postem - moim zdaniem wierni rycerze autorki bloga atakują równie wściekłe co jej zagorzali przeciwnicy. Starajmy się ad meritum, a nie ad personam. To bardzo emocjonalńy temat - ja też byłam nierzadko traktowana przez rodziców tą metodą, aż włos mi się na głowie jeży, ale po rozmowach z mamą doszłam do tego, że to właśnie wzięło się z niewiedzy i bezradności. Nie każdy ma wpisane macierzyństwo w kod genetyczny. A człowiek staje się zmęczony i bezradny w takich sytuacjach. Metodę potępiam, autorkę postu nigdy w życiu. Mam tylko nadziejé, że będzie w stanie wydobyć z tych komentarzy prawdziwą troskę o jej córki i ich poczucie bezpieczństwa.
Odpowiedz
# Ewelina 2015-10-04 14:42
Samotna matka moze zapelniac pustke w lozku wlasnym dziekiem, ale te nie samotne maja mezow i ci mezowie nie beda spac przez 8 lat na wycieraczce. Spanie w malzenskim lozku z dzieckiem to po prostu glupota.
Odpowiedz
# lucja 2014-06-01 09:27
myślę, że ta Pani bardzo kocha swoje dziecko tylko coś jej się poplątało, zagubiła się, tylko dziecka żal.
Odpowiedz
# Paulina 2014-06-01 09:51
http://www.edziecko.pl/pierwszy_rok/1,79407,7873391,Nauka_samodzielnego_usypiania_niemowlat___czy_to_dziala_.html
Odpowiedz
# Matka Polka 2014-06-01 12:06
Drogie mamy! Temat jak widać, wydał się bardzo kontrowersyjny i wzbudził ogromne poruszenie. Absolutnie macie do tego prawo, każdy może mieć swoje zdanie i postępuje zgodnie ze swoimi zasadami. O ile konstruktywna krytyka jest wręcz oczekiwana i za nią bardzo dziękuję, to na personalne ataki czy wyzwiska sobie nie pozwolę - ja tego nie robię w stosunku do Was, bo Was najzyczajniej w świecie nie znam, więc jeżeli ktoś mnie nie zna, to nie ma prawa mnie wyzywać i mówić, że jestem złą matka! Co do postu, jest to recenzja bestsellerowej książki Giny Ford, wiec wnioski że piszę jako autorytet, są mało zasadne. Przyznam rację jednej z Pań, że mogłam opisać też inne metody, tak aby każdy miał szersze pole widzenia-napewn o zrobię tak w przyszłości. Na koniec uspokoję wszystkich, którzy tak martwią się o moje dzieci MAJĄ SIĘ DOBRZE, SĄ ZDROWE, SZCZĘŚLIWE, SĄ KOCHANE I ŻYJĄ W PRAWDZIWIE KOCHAJĄCEJ SIĘ RODZINIE.
Odpowiedz
# Lidia 2014-06-01 18:49
Metoda "kontrolowanego płaczu" czyli tzw. współczesne, cywilizowane tortury....? Tzw. usprawiedliwion e, poparte NAUKOWYMI, co najważniejsze, doniesianiami - przemocowe podejście do dziecka. Niestety zatrważający jest fakt, że lektur i metod wychowawczych mamy w obecnych czasach niezliczoną ilość, jakby dziecko było robotem do obsługi... To jest dla mnie przerażające. Jako matka dwóch synów, całkowicie różnych w usypianiu, karmieniu piersią i wszystkim co tylko, podzielę się swoim doświadczeniem. Moje dzieci uczyły mnie i nadal uczą uważności, otwierania serca, odczuwania, wrażliwości, piękna życia ze świadomością i pełnym zaufaniem do swojego serca. To jest coś, co jako matki dostajemy w darze od maleńkiej istoty, która pojawia się w naszym życiu. Możliwość dostrzegania czegoś, co żaden umysł nie wymyślił i żadna książka nie opisała. Tego sobie i wszystkim matkom i ich dzieciom z całego serca życzę.
Odpowiedz
# Marysia 2014-06-02 06:51
Ja tej metody nie stosowałam bo nie miałam takiej potrzeby, ale kilku moich znajomych, którzy mieli potworne problemy z usypianiem dzieci, tak. Ale przy okazji czytania komentarzy, wpadła mi do głowy jedna konkluzja...jeż eli uważacie tą metodę za tresurę, to czy wychowanie dziecka, nauka odpowiedzialnoś ci, metody Super Niani, to dla Was tez tresura? Co robicie zatem w sytuacji, kiedy dziecko źle się zachowuje, wpada w histerię w sklepie itp? Głaszczecie je po głowie i pozwalacie na wszystko?
Odpowiedz
# paja 2014-06-02 10:51
Jest różnica między niemowlakiem a dzieckiem większym które już chodzi i "wpada w histerie w sklepie". To porównanie jest nie adekwatne do poruszanego problemu. Takiego małego niemowlaka się nie wychowuje... takie malutkie dziecko sie otacza ogromną miłością i opieką zżeby zaowocowało prawidłowym rozwojem.
Odpowiedz
# mama-filozof 2014-06-02 15:12
Nie popieram tej metody. Naczytałam się kiedyś o niej, ale nie umiałam jej zastosować. Córka mnie potrzebuje. Tak, zdarza się, że usypiała z płaczem, ale zawsze ktoś przy niej był... Kiedyś popełniłam błąd, że usypiałam ją w wózku płaczącą (ale nie wychodziłam), bo bałam się, że jak wezmę na ręce to "rozpieszczę". Dobrze, że zreflektowałam się. Niestety córka do dziś z powodu traumy nie pozwala się położyć w wózeczku. Mnie ktoś zwrócił uwagę i jestem mu wdzięczna.
www.mama-filozof.blog.pl
Odpowiedz
# Zielona Shamandura 2014-06-02 19:37
Bardzo nie podoba mi się ta metoda. Chciałabym zaproponować Ci byś dla porównania różnych metod zajrzała do książek "Wieź daje siłę" czy "Księga rodzicielstwa bliskości" i zapewniam Cię że mimo że robię dokładnie odwrotnie od Ciebie - Syn je ile chce a nie ile powinien, śpi z nami a nie w łóżeczku i nigdy nie płacze usypiany bo zasypia kiedy tego potrzebuje a nie kiedy ja tego chcę - mimo tego więc że robie dokładnie odwrotnie mój Syn od 3 miesiąca życia przesypia całe noce i nie zdażyło się by zasypiając płakał nawet minuty. Metoda kontrolowanego płaczu mnie przeraża bo dziecko które woła o bliskość najbliższych tej uwagi z premedytacją nie dostaje.
Odpowiedz
# awila 2014-06-02 19:38
Mózg dziecka nie zmienił się od tysięcy lat (no, może trochę). I dziecko, które nie płakało, było zjadane przez jakiegoś tygrysa - to było jego instynktowne zachowanie, żeby rodzic był zawsze przy nim, nie oddalał się. Płacz to sposób na przetrwanie. I dziś jest tak samo - dziecko płacze, bo boi się tego tygrysa, którego już tak naprawdę nie ma. Dziecko, które po długim, samotnym płaczu cichnie, tak naprawdę już zrezygnowało z wołania o pomoc, jego płacz jest "bez sensu" (zaraz przyjdzie tygrys). Nie jestem psychologiem i nie wymądrzam się, po prostu czytam, żeby więcej wiedzieć o swoich dzieciach. Pisze to, bo zaglądają tu penie różne mamy, także takie, którym metoda opisana przez właścicielkę bloga jest daleka, ale nie wiedzą dlaczego. Moim zdaniem trzeba słuchać serca, to w sercu matki jest cała mądrość. Nie słuchać dobrych rad.
Odpowiedz
# awila 2014-06-02 19:39
Polecam książkę Jean Lidloff, pt. W głębi kontinuum.
Odpowiedz
# Kamila 2014-06-03 07:51
Długo zastanawiałam się,czy w ogóle napisać,bo poziom agresji i wyzwisk, jaki był obecny w komentarzach (części z nich już nie ma), mnie przeraził i bałam się masowego linczu :(
Jestem mamą Jasia i Zuzi. O ile z Jasiem nie mieliśmy żadnych problemów, o tyle z Zuzią była tragedia. Ciągle płakała, a ja byłam z mężem wrakiem człowieka. Mąż codziennie wieczorem wsiadał do auta i godzinami jeździł po Warszawie, żeby Zuzia usnęła- nic innego nie skutkowało :( Próbowaliśmy wszystkiego: lekarze, psycholog niemowlęcy, dosłownie wszystko, aż jeden lekarz doradził mi tą metodę.Bałam się jej, nie byłam pewna, ale zdecydowałam się. I cóż mogę powiedzieć, Zuzia zaczęła normalnie spać, przestała histerycznie płakać a ja przestałam być zmęczoną i sfrustrowaną matką. Dla mnie to była ostatnia deska ratunku i nie żałuję, że się zdecydowałam. Ale każdy rodzic musi zdecydować sam, czy jest na to gotowy.
Odpowiedz
# Paulina 2014-06-03 09:22
We wszystkim trzeba zachować złoty środek. Moje dzieci są strasznymi płaczkami i jeżeli miałabym całymi dniami je tulić i pocieszać to chyba bym wpadła w depresję. Niestety, wiele dzieci płaczem wymusza wiele rzeczy, sprawdzają rodzica. Mój starszy zawsze płakał przy myciu zębów, ryczał w niebo głosy- nie można było mu niczego wytłumaczyć, po prostu płakał. Wszystko wyszło na jaw, gdy raz myłam mu zęby przy koledze męża- nawet nie zajęknął, pierwszy raz w życiu umył zęby bez płaczu.Ja ie mówię, że trzeba zostawiać dziecko płaczące i zignorować jego potrzeby, ale bez przesady- nie można dziecku podporządkować całego życia-od kiedy rodzice są tacy przewrażliwieni to uczniowie nie mają respektu do nauczycieli, a rodzice przychodzą z pretensjami, że dziecko ma uwagę w dzienniku albo złą ocenę. Otzrąsnijcie się ludzie i nie popadajcie w paranoje i przesadę. Rodzic ma kochać, ale również wychowywać.
Odpowiedz
# Ania M 2014-06-03 14:30
Metoda wypłakiwania budzi emocje.
A to dlatego, że płacz to sposób na komunikację, nie na wymuszanie (szczególnie u niemowląt), buduje więź z rodzicem ( tak to nawet zaplanowała natura) To, że maluch płacze więcej przy mamie niż przy tacie też jest naturalne.... bo im głębsza więź, tym większe wymagania. To taki sam mechanizm u dorosłych, tak jak więcej my wymagamy od męża niż brata, tak dzieciaczek więcej oczekuje od mamy niż od taty, szczególnie w niemowlęctwie.

Faktycznie komentarze były ostre (za ostre, ale tez rozumiuem że ludzi ta metoda oburza, tak jak mnie oburza gdy widze, że ktoś daje klapsy dziecku i też nie umiem zachować spokoju), ale wraz z usunięciem kilku zniknęło kilka waznych informacji, szczególnie odnośnie badań świadczacych o negatywnym wpływie długofalowym albo polecających inne metod usypiania. W jednym była cytowana znakomita książka, więc powtórzę jej tytuł.

Od siebie, raz probowałam w akcie desperacji zastosowac (syn miał7 miesięcy), wytrwałam 3 minuty i jak zobaczyłam synka bordowego z histerii, z pianią na ustach, walącego główką o szczebelki - płakałam razem z nim, nigdy więcej nie zastosowałam tej metody.

I Najważniejsze: nie wierzcie lekarzom i rodzicom, że wypłakiwanie to jedyna skuteczna metoda - jest ich więcej, opartych na innych założeniach, nie przemocowych (wiem, że to trudne słowo do zaakceptowania, ale tak niestety jest zaklasyfikowana ta metoda w psychologii).

DOSKONAŁA książka o usypianiu, jak znaleźć złoty środek, jak zadbac o potrzeby rodzica bez przemocy na dziecku - to książka Dr Wiliama Sears, "Zasypianie Bez płaczu"


Mam nadzieję, że komentarz przejdzie przez cenzurę :) Jestem zdecydowaną przeciwniczką tej metody, stosowanej w czasach zimnego chowu - ale mam nadzieję, że komentarz napisałam neutralnie, bo chciałam Wam wytłumaczyć założenia. Jeśli przekona to jedną mamę to zmiany metody, super :)


I jesczez jedno, jestem mamą rodzicielstwa bliskości i odpowiem na pytanie zadane wyżej, mam wrażenie że z nutką szyderstwa - choć może się mylę. "Co robicie zatem w sytuacji, kiedy dziecko źle się zachowuje, wpada w histerię w sklepie itp? Głaszczecie je po głowie i pozwalacie na wszystko?"

- Tak, przytulam moje dziecko nawet w trakcie histerii i widze jak go to wycisza i pozwala mu 'wrócić na ziemię'
- Nie, absolutnie nie pozwalaam na wszystko, uczę wrażliwości na innego człowieka i pokazuję konsekwencje zachowań.

A robię to bez krzyku, bez klapsów, bez kar w stylu Super niani.
Uczę dziecka wrażliwości i szanowania potrzeb innych w najlepszy sposób jaki potrafię - sama będąc wrażliwa i szanując jego potrzeby, czyli dając mu wzorzec. Szanuję także potrzebę płaczu, przytulenia, bycia blisko. Oraz - uczę go szanować moje potrzeby, kiedy jestem zmęczona, kiedy jestem chora, widzę jak synek zmienia i dostosowuje swoje zachowania, jak o mnie dba - tak jak ja o niego, kiedy ma gorszy dzień. A ma dopiero trzy latka.

I moze nie udało mi się go nauczyć usypiać w 3 dni jak poleca Gina. Ale już od tak dawna śpi sam, usypia bez płaczu, że nawet nie pamętam kiedy to było ;)
Pozdrawiam serdecznie wszystkie mamy, ojców też :)
Odpowiedz
# Agnieszka 2014-06-11 09:07
No proszę, nie wiedziałam, że ta metoda ma nazwę. A stosowałam ją przy każdym z trzech moich dzieci (obecnie mają one lat 8, 6,5 i 5) i od 5 miesiąca każde z nich zaczęło bez zbytnich problemów samo zasypiać w swoim łóżeczku. A cała trójka ma wciąż wspólny pokój. Kiedy dzieci dorastały, to pojawił się oczywiście problem, że jak zamykałam pokój, to one wychodziły z łóżek i rozrabiały, ale póki nie było większych hałasów i awantur, to nie interweniowałam . Teraz zaś już z łóżek nie wychodzą, chwilę porozmawiają i zasypiają. Kiedyś znajomi się ze mnie śmiali, że tak rygorystycznie trzymam się planu dnia, ale fakt jest tak, że spanie bardzo szybko nam się unormowało. I to wcale nie prawda, że rodzic to jakiś potwór, jeśli nie reaguje na płacz dziecka, trzeba umieć ten płacz dziecka rozróżnić, a dobrze wiemy, jak dzieci wychwytują emocje rodziców i jak próbują na nich grać i wymuszać. I jeśli dziecko wieczorem jest nakarmione, przewinięte, utulone, naczytane i wciąż płacze, to znak, że chce wymusić obecność rodzica. I jeśli rodzic temu ulegnie, to te wymuszanie może w przyszłości przełożyć się na większe rzeczy.
Odpowiedz
# xx 2014-07-12 13:04
Dziecko nic nie wymusza kochane mamy, poczytajcie sobie książki o psychologii dziecięcej zamiast oglądać super nianie czy inne pseudo naukowe programy/ czasopisma. A takie wpisy na blogu- mam nadzieję, że nikt tego jednak poważnie nie traktuje.
Odpowiedz
# babcia Basia 2014-09-25 10:54
Kochani. Nawet nie wiecie, jak wspaniale jest, gdy macie tą możliwość podzielania się doświadczeniami , radami, przemyśleniami. I to wszystko dzięki internetowi. Nie, że marudzę czy zazdroszczę. Podziwiam i chwalę. Na szczęście moje dzieci już mają własne pociechy, ale podpatrując Wasze rady, mam możliwość podpowiedzenia moim córką gdzie mogą szukać dobrych hmmmm różnych sposobów na rozwiązywanie problemów z maluchami. Serdecznie pozdrawiam, a szczególnie Matkę Polkę.
Odpowiedz
# Matka Polka 2014-09-26 06:24
#babciu Basiu- święte słowa! Ja również serdecznie pozdrawiam :)
Odpowiedz
# Magdalena 2014-10-07 20:43
Każdy decyduje o swoich dzieciach i zna swoje dzieci. Każda matka wie, co oznacza płacz dziecka i wie kiedy naprawdę cierpi. Nawet w tych metodach nie dopuszcza się do histerycznego płaczu, z tego co słyszałam.
A to czego mi tu brak to wzmianki o konsekwencjach zasypiania z dziećmi/niemowl ętami, przy dzieciach/niemo wlętach, czekania przy nich aż zasną. Tak zrobiłam usypiając swoja pierwszą córkę i cóż, przyzwyczaiła sie do tego rytuału od niemowlęcia. Zasypiania razem z nią, przytulaniu i unikaniu choć nawet kilku sekund płaczu.
Obecnie, kiedy jestem w domu potrafi zasnąć tylko w mojej obecności. Ma 3 lata i przychodzi w nocy, nie potrafiąc ponownie zasnąć. Z perspektywy czasu widzę to jako niedogodność- mogę się dobrze wyspać będąc poza domem bez dzieci. Jeśli komuś nie przeszkadza dziecko śpiące w łóżku rodziców, to tylko mogę pozazdrościć. Wędrująca przez sen po łóżku 3-latka, czasami kopiąca w twarz, po brzuchu, oczywiście przez sen i bez złośliwości, nie sprzyja dobrej jakości snu.
Każdy z nas budzi się w nocy, czasem nawet nie wiemy o tym. Zasypiamy po prostu dalej. Sami. Nie każde dziecko to potrafi, a usypianie przez obecność przy dziecku w moim przypadku nie ułatwia córce ponownego zaśnięcia, gdy się rozbudzi. Teraz jest bardzo ciężko zmienić ten nawyk. Dzieci zasypiają bez płaczu i problemów, po przeczytaniu bajki, uściskach i całusach, ale w naszej obecności, której do tego procesu nas dorosłych nie potrzebują.
To taka mała przestroga z mojej strony, dla wszystkich matek będących w duchu przeciwnikami spania 3 latek w łóżku rodziców. Mając niemowlęta nikt o tak długofalowych konsekwencjach nie myśli. Pomyślcie nad tym, jesli macie lub chcecie więcej niż jedno dziecko. Historie lubią się powtarzać. Pozdrawiam
Odpowiedz
# aga 2014-10-27 18:01
No nie wiem...Mój mały do 4mc spal w łóżeczku a potem mu się odmieniło i spania nie było ai basta. Chciał spać z nami i głośno to okazywał, przekladanie tez nie wchodziło w grę. Teraz mam 2 lara i niekiedy sam idzie do swojego łóżeczka, ale częściej mówi ze to łóżeczko jeat dla dzieci i on w takim małym spać nie będzie. zatem przyszedł czas na zwolnienie sypialni ;)
Odpowiedz
# Karolina 2014-11-08 13:27
Aga, a może zamiast zwalniać sypialnie przyznać dziecku racje, i kupić większe łóżko? żeby poczuł się bardziej samodzielny w swoim "dorosłym" łózku?
Odpowiedz
# Kasia 2015-07-25 20:44
masakra! jaka bezduszność!!!!
Odpowiedz
# Młoda Matka 2015-10-16 12:56
Witam, jestem oligofrenopedag ogiem i obecnie młodą mamą... napisze tylko tyle... PRZYTULAJCIE SWOJE POCIECHY JAK NAJCZĘŚCIEJ I SZCZEGÓLNIE WTEDY KIEDY PŁACZĄ! One tego potrzebują... jest tyle tragedii na świecie... macie ZDROWE dzieci! A jeszcze na nie narzekacie ! Podziwiajcie te matki, które mają głęboko niepełnosprawne dzieci, czy to intelektualnie czy fizycznie, a mimo to przytulają je! Noszą na rękach! Poświęcają się! BO JE KOCHAJĄ! Sama poprzez to, że w pracy noszę takie dzieci i mimo swojego młodego wieku (26 lat) dwukrotnie wypadł mi już dysk - mam ogromne problemy z kręgosłupem, NOSZĘ MOJĄ 6-MIESIĘCZNĄ CÓRECZKĘ (waży 10 kg! sic!), bo wiem, że ona mnie potrzebuje! A dzieci rosną w przerażającym tempie... w dzisiejszych czasach już 10latka nie przytuli się do Was, bo to "siara przed koleżankami ze szkoły" - dokładne słowa mojej chrześnicy! WIĘC MATKO! NIE TRAĆ CZASU NA MIŁOŚĆ! :) pozdrawiam Was Mlode Mamy i życzę dużo sił i cierpliowości :)
Odpowiedz
# Kinga 2015-11-28 19:02
Dziewczyny zlitujcie się nad sobą i innymi matkami. Wszystkie te komentarze wypisywane w tonie prawdy jedynej i absolutnej... naprawdę niektórym przydałaby się seria wdechów i wydechów przed napisaniem czegoś w necie. Autorka posta opisała swoje doświadczenia w usypianiu dzieci, ale nie napisała, że jest to metoda jedyna słuszna i inne są złe. Dla niej ta metoda okazała się być ok, nie oznacza to, że musicie je stosować u swoich dzieci.
Odpowiedz
# Mloda Mama 2015-12-30 19:46
Moja starsza siostra uzywala podobnej metody. Nie pozwalala brac dziecka na rece,czejala azsie wyplacze. Nie neguje takich sposobow bo kazdy wychowuje dziecko po swojemy.jednak mala siostry to dziecko ktore przez dlugi czasxnie chcialo okazywac uczuc, przytulac sie, bylo takie wyobcowane. Siostra nigdy nie brala jej do lozka, ja natimiast robie odwrotnie. Na poczatku odstawialismy mala do lozeczka, potem jednak nie chciala spac sama, wiec brakismy na do lozja i odstawialismy do lozeczka. Teraz spi z nami cala noc. Roznie to bywa ma 4 miesiace i czesciej sie budzi, ale z tego co czytakam jest ti zwiazane z tyn ze w ciagu dnia malo je (wszystkk jest cjekawsze niz jedzenje :) myske ze taka metode lepiej stosowac jak dziecko jest starsze i wiecej rozumje.
Odpowiedz
# Blondmama.pl 2016-02-23 10:45
Metoda suszarki, rewelacja :) U nas sprawdziła się karuzelka z dźwiękami bijącego serca, no i codzienna rutyna, o której piszesz. Teraz, gdy Anulka ma 2 latka coś jej się przestawiło i gramoli nam się do łóżka, nie chce spać w łóżeczku i w ten oto sposób wszyscy śpimy przy włączonej karuzelce :) Ciężko odmówić dziecku, ale po mału dojrzewamy do embarga na nasze łóżko..
Odpowiedz
# Daria 2016-04-26 09:33
glupoty piszecie, radze poczytac ksiazki o psychice dziecka i dowiedziec sie ze takie brzdace kreca doroslymi jak chca bo wiedza ze placz wszystko zdziala! trzeba tez odrozniac placz prawdziwy od tego wymuszajacego. a to ze dziecko spi z rodzicami nic nie daje w pozniejszym zyciu- sama spalam z mama 9lat! i teraz jakos nie jestem z nia bardziej zzyta niz kolezanki ze swoimi, ktore spaly w swoim lozku od malego.. to raz, a dwa.. co z was za kobiety ze meza do drugiego pokoju a dziecko do lozka?? jak kochamy to wszystkich- i dzieci i meza.. ja nie wyobrazam sobie zasypiania bez meza, bo czasami jedyna chwila dla nas to wlasnie ta przed snem. PAMIETAJMY DZIECKO KOCHAMY, ALE TEZ WYCHOWUJEMY!! pozdrawiam Matke Polke
Odpowiedz
# Daria 2016-04-26 09:44
dodam jeszcze, ze wszystkie prawie wszystkie piszecie o czulosci i milosci do dziecka, ze przez takie usypianie dzieci pozniej sa zaburzone emocjonalnie.. no ale na Boga- czy przytulanie przed snem to jedyny czas na czulosc i milosc?? mozna przytulac, okazywac milosc i zainteresowanie w dzien, kiedy jest na to pora a nie nianczyc przed snem. ja osobiscie usypiam corke w podobny sposob jednak obchodzi sie bez placzu.. od malego noworodka, teraz ma pol roku, przytula sie do mnie, usmiecha, cieszy i ja nie widze zeby miala mi za zle ze wieczorem jej nie nosze (chociaz czasami tak tez sie zdarza) czy nie usypiam w swoim lozku...

P.S. swietny wpis o rzeczach na wyjazd z dzieckiem- z tego powodu tu wpadlam ;) Pozdrawiam
Odpowiedz
# Matka Polka 2016-04-27 07:19
Dziękuję Daria :*
Odpowiedz
# Marta 2016-07-04 14:17
My z maluszkami uwielbiamy włączać lulanko.pl - chwilunia i maluszek śpi :) Polecam wszystkim Mamusiom :)
Odpowiedz
# Marek.Styczyński 2016-07-04 14:18
Marta, a co dokładnie jest na tym lulanko.pl?
Odpowiedz
# Marta 2016-07-04 14:27
Marek, Na Lulanko.pl znajdziesz dźwięki i tzw. białe szumu, które bez żadnego problemu utulą Twojego bobasa do snu i umożliwią Ci zasłużony, nocny wypoczynek.
Odpowiedz
# Ewa 2016-08-18 07:35
Jestem mamą półtorarocznego szkraba, od pierwszego miesiąca życia nauczony był zasypiać sam: smok, misiek, papa i zamykałam drzwi - bez płaczu, wieczór dla siebie ;) tydzień temu byliśmy na wakacjach i się rozregulował (bo tam spał z nami rodzicami) i teraz co wieczór daje popis wrzasków. Zamierzam przetestować tą metodę. To duże dziecko a nie niemowlaczek, dużo rozumie i musi się nauczyć że to po prostu pora spania i nie ma wyjścia. Wiem, że krzywda mu się nie dzieje, to zwykłe wymuszanie i pomimo że serce się kroi na te krzyki i nawoływania to nie widzę innej możliwości jak zachowanie spokoju i konsekwencja, dla dobra wszystkich. Zasypianie o stałej porze i rytuał wieczorny daje poczucie bezpieczeństwa dziecku, a nie odwrotnie. To się nazywa wychowywanie a nie tortury jak to mówicie. Podejrzewam że gdybym miała piątkę dzieci a nie jedno to nawet nie miałabym czasu na takie zabawy jak nocne tulenie, od tego jest dzień (ranek, wieczór) a nie noc! Dzięki Matko Polko za podpowiedź w kryzysowej sytuacji, nie daj się nikomu ;)
PS. zanim mnie zjecie to powiem że jestem pedagogiem i psychologiem i tego właśnie mnie uczyli - dziecko płacze z różnych powodów i umiemy ten płacz rozróżniać a wtedy adekwatnie reagować (lub nie)
Odpowiedz
# przemek 2016-10-22 18:49
Polecam rodzicom sprawdzony sposób na usypianie dziecka, sami mieliśmy z tym problem. Mała usypiała tylko przy suszarce czy odkurzaczu. Jedną suszarkę nawet spaliliśmy. Z pomocą przyszła aplikacja na telefon: Baby Sleeper ikona z karuzelą firmy 7csolutions na urządzenia z androidem. Przesyłam link do aplikacji, na pewno komuś się przyda!

https://play.google.com/store/apps/details?id=com.sevencsolutions.babysleeper

Dużo różnych dźwięków które można odtwarzać bez końca i za darmo :) Zużywa mniej prądu niż tradycyjna suszarka :D
Odpowiedz
# Adrianna 2017-08-21 08:28
Podstawą dobrego snu są materace do spania i takiemu maluszkowi też należy dobrać odpowiedni :))
Odpowiedz

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież